::  STRONA NIE TYLKO DLA DZIENNIKARZY  ::

 
   

 

TEMAT MIESIĄCA   sondy sms forum czat

 

 
DZIENNIKARZE I WŁADZA | SKANDALE MEDIALNE | WYWIAD TYGODNIA |

TEMAT MIESIĄCA

DŹWIĘKI
FOTO
NEWS
PORADY
TEKSTY
STUDIA
PROFESJA
LITERATURA
SZUKAJ
LINKI
QMPLE
AUTOR
KSIĘGA GOŚCI

W Polsce jest 9 milionów (potencjalnych) dziennikarzy

 


Zawód dziennikarza ginie - nie, do napisania tych słów nie skłoniło mnie przeczytanie ostatnich wydań naszych tabloidów czy obejrzenie kilku kanałów TV.

Skłoniła mnie obserwacja sposobu, w jaki coraz więcej ludzi korzysta z Internetu.

Zawód dziennikarza w obecnym kształcie powoli odejdzie w niepamięć.

Jesteśmy u progu ery mediów tworzonych oddolnie (tzw. consumer-generated media). Najciekawsze treści w sieci tworzą już nie wyspecjalizowani autorzy, leczy my - użytkownicy. A inni chcą to czytać i oglądać - coraz więcej czasu online spędzamy czytając i oglądając materiały autorstwa zupełnie przeciętnych ludzi, dla których łamy gazet, magazynów czy anteny radia i TV są na co dzień zamknięte. To światowy trend - Internet służy ludziom nie tylko do poznawania świata, lecz jest jedynym medium, gdzie ludzie mogą "wyżyć się" twórczo tworząc coś samemu i udostępniając to w łatwy sposób innym. Tylko w Internecie możliwe jest stworzenie sieci blogów o manicure (np. kolorowe-paznokcie.blog.onet.pl) czytanych przez dziesiątki tysięcy osób miesięcznie. To tyle, co profesjonalnie stworzony i wsparty poważną kampanią tygodnik "Ozon"! Ale wszelkiego rodzaju blogi to nie jest jedyny przykład tego zjawiska. Zobaczmy:

- Brytyjski serwis flickr.com pozwalający użytkownikom udostępniać innym zdjęcia zrobione komórką lub cyfrowym aparatem osiągnął ponad 1 mln użytkowników - to ponad 1 mln fotoreporterów-amatorów! Tam właśnie najszybciej pojawiły się zdjęcia z zamachów w londyńskim metrze, a światowe agencje prasowe nie miały szans w tej konkurencji.

- Firma Google ogłosiła, że zbiera amatorskie filmy video, aby je upowszechniać online. Google otrzymuje pliki od użytkowników, umieszcza je na swoich serwerach i kataloguje w wyszukiwarce, aby inni swobodnie mogli je przeszukiwać. W Yahoo! już trwa konkurs "The Yammys" - odpowiednik nagród w rodzaju Grammy, ale dla amatorskich filmów, zgłoszonych do konkursu przez Internet.

- Znienawidzona przez wielu, ale święcąca komercyjny triumf żaba z teledysku czyli Crazy Frog to właśnie tzw. viral (czyli coś przesyłanego sobie między użytkownikami Internetu) i to stworzony amatorsko. Crazy Frog, animacja powstała kiedyś w ramach zabawy i "puszczona w sieć" w tej chwili okupuje czołowe miejsca na listach przebojów, wygryzając znane zespoły regularnie promowane w mediach. Treść stworzona przez jednego internautę i bez wsparcia reklamowego bezinteresownie wylansowana przez innych internautów dlatego, że się to po prostu podobało. Prawdziwy fenomen naszych czasów…

- Często zastanawiamy się, czy warto iść na nowy film. W prasie czytamy recenzje krytyków, ale co jest ciekawsze i bardziej wiarygodne na internetowych witrynach filmowych: oficjalna recenzja krytyka, czy średnia ocen przyznana filmowi przez podobnych nam internautów oraz ich wypowiedzi na forum dyskusyjnym na temat filmu?

- Happy Tree Friends - jedna z kilku kultowych animacji krążących wirusowo w sieci, od jakiegoś czasu jest oficjalnym serialem emitowanym w MTV.

- Wypadek na trasie międzymiastowej, demonstracja w centrum Warszawy, strzelanina przed bankiem - takie wydarzenia powodują od razu pojawienie się newsów na stronach głównych Onetu czy gazeta.pl. Ale ja proponuję czytać fora dyskusyjne pod takimi artykułami - tam, poza oczywistymi "śmieciami" i wygłupami, można znaleźć zawsze najświeższe informacje "z pola bitwy" czyli od tych, którzy tam byli, są lub widzą to z okien.

- Głośno jest już o przedsięwzięciu Ala Gore'a - Current.tv. To stacja telewizyjna, która w przyszłości będzie oparta o krótkie, kilku-kilkunastominutowe materiały nadsyłane przez widzów. Opcja głosowania na najlepsze materiały pozwoli takiej telewizji regularne dostosowanie ramówki do gustów odbiorców oraz pomoże wybrać spośród widzów prawdziwe talenty.

Oczywiście, wiele osób poddaje w wątpliwość, czy faktycznie takie oddolne tworzenie treści można nazwać dziennikarstwem. Najważniejsze zastrzeżenia dotyczą dwóch obszarów: wiarygodności oraz jakości takich materiałów.

Wiarygodność, wcale nie gorszą od "poważnych" mediów można uzyskać poprzez przekazanie pełni kontroli odbiorcom. Jeśli ludzie mogą głosować na zamieszczane materiały lub sami je edytować, wtedy dowcipy lub pomyłki są niwelowane automatycznie.
Tak działa Wikipedia.org - encyklopedia tworzona przez internatów z całego świata. Każdy odwiedzający może w dowolnej definicji coś dopisać, skasować, zmienić. Wysoka odwiedzalność strony powoduje, że wszystkie definicje są zawsze aktualne (nawet jeśli ktoś złośliwie skasuje ważną część tekstu, najdalej po kilku minutach inny odwiedzający to uzupełni) a także wyważone, bo tworzone są jednocześnie przez ludzi o skrajnie różnych poglądach.
Serwisy typu epinions.com to z kolei wielkie miejsca głosowań na produkty. Każdy może dodać produkt z dowolnej kategorii i wyrazić o nim opinię - pochwałę lub przestrogę dla przyszłych potencjalnych kupujących. W momencie, gdy produkty mają po kilka tysięcy opinii, nawet pojedyncze złośliwe wypowiedzi nie zachwieją średniej ocen.
Użytkownicy Flickr.com swoje zdjęcia opisują słowami kluczowymi. Jeśli ktoś z oglądających dane zdjęcie uzna, że któreś słowo z opisu do niego nie pasuje, może to zmodyfikować. Dzięki temu wszystkie zdjęcia są świetnie uporządkowane.

Jeśli chodzi o jakość takich treści, to tak naprawdę decydują o tym sami odbiorcy - słabe blogi, kiepskie dowcipy czy nieciekawe fora dyskusyjne naturalnie znikają, a przetrwać mogą tylko najlepsze. Bo przecież to odbiorca treści decyduje, czy coś przeczyta, obejrzy, posłucha czy też nie - a czy autor ma wykształcenie dziennikarskie i prasową legitymację, to już sprawa zupełnie drugorzędna.

Czy zatem w chwili, kiedy ponad 9 milionów dzisiejszych polskich internatów weźmie się do pisania, nagrywania, fotografowania, zniknie zawód dziennikarza, reportera, sprawozdawcy? Raczej nie - fachowcy od mediów będą mieć za to nowy zakres obowiązków - będą musieli odpowiednio wywoływać pewne tematy w swoich mediach i moderować tworzone przez odbiorców treści, pomagając im w doskonaleniu amatorsko-dziennikarskiego warsztatu. Bo zwalczanie amatorów-dziennikarzy naprawdę nie ma sensu.

Cóż… Jest takie powiedzenie, że "każdy prawdziwy Polak zna się na polityce i medycynie". W dzisiejszych czasach można już powoli dodać, że "każdy internauta zna się na dziennikarstwie".

Jacek Karolak, Starcom Next

 

                                         copyright by szpila.net 2005