|
Zawód dziennikarza ginie - nie, do napisania tych słów nie skłoniło
mnie przeczytanie ostatnich wydań naszych tabloidów czy obejrzenie
kilku kanałów TV.
Skłoniła mnie obserwacja sposobu, w jaki coraz więcej ludzi korzysta z
Internetu.
Zawód dziennikarza w obecnym kształcie powoli odejdzie w niepamięć.
Jesteśmy u progu ery mediów tworzonych oddolnie (tzw.
consumer-generated media). Najciekawsze treści w sieci tworzą już nie
wyspecjalizowani autorzy, leczy my - użytkownicy. A inni chcą to
czytać i oglądać - coraz więcej czasu online spędzamy czytając i
oglądając materiały autorstwa zupełnie przeciętnych ludzi, dla których
łamy gazet, magazynów czy anteny radia i TV są na co dzień zamknięte.
To światowy trend - Internet służy ludziom nie tylko do poznawania
świata, lecz jest jedynym medium, gdzie ludzie mogą "wyżyć się"
twórczo tworząc coś samemu i udostępniając to w łatwy sposób innym.
Tylko w Internecie możliwe jest stworzenie sieci blogów o manicure
(np. kolorowe-paznokcie.blog.onet.pl) czytanych przez dziesiątki
tysięcy osób miesięcznie. To tyle, co profesjonalnie stworzony i
wsparty poważną kampanią tygodnik "Ozon"! Ale wszelkiego rodzaju blogi
to nie jest jedyny przykład tego zjawiska. Zobaczmy:
- Brytyjski serwis flickr.com pozwalający użytkownikom udostępniać
innym zdjęcia zrobione komórką lub cyfrowym aparatem osiągnął ponad 1
mln użytkowników - to ponad 1 mln fotoreporterów-amatorów! Tam właśnie
najszybciej pojawiły się zdjęcia z zamachów w londyńskim metrze, a
światowe agencje prasowe nie miały szans w tej konkurencji.
- Firma Google ogłosiła, że zbiera amatorskie filmy video, aby je
upowszechniać online. Google otrzymuje pliki od użytkowników,
umieszcza je na swoich serwerach i kataloguje w wyszukiwarce, aby inni
swobodnie mogli je przeszukiwać. W Yahoo! już trwa konkurs "The Yammys"
- odpowiednik nagród w rodzaju Grammy, ale dla amatorskich filmów,
zgłoszonych do konkursu przez Internet.
- Znienawidzona przez wielu, ale święcąca komercyjny triumf żaba z
teledysku czyli Crazy Frog to właśnie tzw. viral (czyli coś
przesyłanego sobie między użytkownikami Internetu) i to stworzony
amatorsko. Crazy Frog, animacja powstała kiedyś w ramach zabawy i
"puszczona w sieć" w tej chwili okupuje czołowe miejsca na listach
przebojów, wygryzając znane zespoły regularnie promowane w mediach.
Treść stworzona przez jednego internautę i bez wsparcia reklamowego
bezinteresownie wylansowana przez innych internautów dlatego, że się
to po prostu podobało. Prawdziwy fenomen naszych czasów…
- Często zastanawiamy się, czy warto iść na nowy film. W prasie
czytamy recenzje krytyków, ale co jest ciekawsze i bardziej wiarygodne
na internetowych witrynach filmowych: oficjalna recenzja krytyka, czy
średnia ocen przyznana filmowi przez podobnych nam internautów oraz
ich wypowiedzi na forum dyskusyjnym na temat filmu?
- Happy Tree Friends - jedna z kilku kultowych animacji krążących
wirusowo w sieci, od jakiegoś czasu jest oficjalnym serialem
emitowanym w MTV.
- Wypadek na trasie międzymiastowej, demonstracja w centrum Warszawy,
strzelanina przed bankiem - takie wydarzenia powodują od razu
pojawienie się newsów na stronach głównych Onetu czy gazeta.pl. Ale ja
proponuję czytać fora dyskusyjne pod takimi artykułami - tam, poza
oczywistymi "śmieciami" i wygłupami, można znaleźć zawsze najświeższe
informacje "z pola bitwy" czyli od tych, którzy tam byli, są lub widzą
to z okien.
- Głośno jest już o przedsięwzięciu Ala Gore'a - Current.tv. To stacja
telewizyjna, która w przyszłości będzie oparta o krótkie,
kilku-kilkunastominutowe materiały nadsyłane przez widzów. Opcja
głosowania na najlepsze materiały pozwoli takiej telewizji regularne
dostosowanie ramówki do gustów odbiorców oraz pomoże wybrać spośród
widzów prawdziwe talenty.
Oczywiście, wiele osób poddaje w wątpliwość, czy faktycznie takie
oddolne tworzenie treści można nazwać dziennikarstwem. Najważniejsze
zastrzeżenia dotyczą dwóch obszarów: wiarygodności oraz jakości takich
materiałów.
Wiarygodność, wcale nie gorszą od "poważnych" mediów można uzyskać
poprzez przekazanie pełni kontroli odbiorcom. Jeśli ludzie mogą
głosować na zamieszczane materiały lub sami je edytować, wtedy dowcipy
lub pomyłki są niwelowane automatycznie.
Tak działa Wikipedia.org - encyklopedia tworzona przez internatów z
całego świata. Każdy odwiedzający może w dowolnej definicji coś
dopisać, skasować, zmienić. Wysoka odwiedzalność strony powoduje, że
wszystkie definicje są zawsze aktualne (nawet jeśli ktoś złośliwie
skasuje ważną część tekstu, najdalej po kilku minutach inny
odwiedzający to uzupełni) a także wyważone, bo tworzone są
jednocześnie przez ludzi o skrajnie różnych poglądach.
Serwisy typu epinions.com to z kolei wielkie miejsca głosowań na
produkty. Każdy może dodać produkt z dowolnej kategorii i wyrazić o
nim opinię - pochwałę lub przestrogę dla przyszłych potencjalnych
kupujących. W momencie, gdy produkty mają po kilka tysięcy opinii,
nawet pojedyncze złośliwe wypowiedzi nie zachwieją średniej ocen.
Użytkownicy Flickr.com swoje zdjęcia opisują słowami kluczowymi. Jeśli
ktoś z oglądających dane zdjęcie uzna, że któreś słowo z opisu do
niego nie pasuje, może to zmodyfikować. Dzięki temu wszystkie zdjęcia
są świetnie uporządkowane.
Jeśli chodzi o jakość takich treści, to tak naprawdę decydują o tym
sami odbiorcy - słabe blogi, kiepskie dowcipy czy nieciekawe fora
dyskusyjne naturalnie znikają, a przetrwać mogą tylko najlepsze. Bo
przecież to odbiorca treści decyduje, czy coś przeczyta, obejrzy,
posłucha czy też nie - a czy autor ma wykształcenie dziennikarskie i
prasową legitymację, to już sprawa zupełnie drugorzędna.
Czy zatem w chwili, kiedy ponad 9 milionów dzisiejszych polskich
internatów weźmie się do pisania, nagrywania, fotografowania, zniknie
zawód dziennikarza, reportera, sprawozdawcy? Raczej nie - fachowcy od
mediów będą mieć za to nowy zakres obowiązków - będą musieli
odpowiednio wywoływać pewne tematy w swoich mediach i moderować
tworzone przez odbiorców treści, pomagając im w doskonaleniu
amatorsko-dziennikarskiego warsztatu. Bo zwalczanie
amatorów-dziennikarzy naprawdę nie ma sensu.
Cóż… Jest takie powiedzenie, że "każdy prawdziwy Polak zna się na
polityce i medycynie". W dzisiejszych czasach można już powoli dodać,
że "każdy internauta zna się na dziennikarstwie".
Jacek Karolak, Starcom Next
|