|
Szukając śmierci… |
|
Czy człowiek ma prawo umrzeć na własne życzenie? Czy życie jest niezbywalnym obowiązkiem czy przywilejem, z którego możemy zrezygnować? W której chwili następuje zgon? Czy człowiek jest Panem własnego losu czy tylko Zabawką w rękach Boga? Na te pytania trzeba sobie odpowiedzieć żeby móc w pełni zrozumieć problem eutanazji i aborcji. W obecnych czasach na świecie toczy się coraz ostrzej dyskusja nad zalegalizowaniem eutanazji i aborcji. Zwolennicy wysuwają argumenty o możliwości skrócenia niepotrzebnego cierpienia i przerwania bezsensownej wegetacji, o tym, że człowiek powinien sam decydować o swoim losie, o tym, że płód nie jest jeszcze człowiekiem do chwili narodzenia, ponieważ nie czuje i dlatego nie może być chroniony prawem ludzkim. Przeciwnicy mówią o bezcenności ludzkiego życia w każdej postaci, o istnieniu pierwiastka ludzkiego w każdym plemniku i twierdzą (głównie Kościół i chrześcijanie), że Bóg dał człowiekowi życie i ten nie ma prawa go sobie odebrać. Zastanówmy się nad tym po kolei. Po pierwsze eutanazja. Żeby wyrazić się na ten temat każdy z nas musi zadać sobie pytanie: jak daleko sięga ludzka wolność? Ja osobiście uważam, że każdy człowiek ma prawo do wolności totalnej pod warunkiem, że swoim działaniem nie szkodzi drugiemu człowiekowi lub innej istocie żywej, szanuje poglądy innego człowieka (na tym polega wolność) i zachowuje pewne normy, których przestrzegać po prostu trzeba (nie pokazywanie się nago w miejscach do tego niewskazanych, przychodzenie w stanie odurzenia alkoholowego lub narkotykowego na uroczystości, czy okazywanie braku szacunku wartościom cennym dla innych ludzi). Według mojej definicji wolności eutanazja jest jak najbardziej legalna. Ale są oczywiście inne racjonalne pobudki skłaniające do zalegalizowania eutanazji.
Mam
nadzieję, że każdy z Was się zgodzi, że celem życia człowieka jest
osiągnięcie jak najdłużej trwającego stanu szczęścia. Dla jednych
szczęściem jest gromadzenie dóbr materialnych, dla innych niekończąca
się zabawa a jeszcze inni doznają szczęścia pomagając bliźnim i dzieląc
się z nim swoim majątkiem. Oczywiście dla większości z nas istnieje
wiele dróg do szczęścia. Ale czy jest możliwe pójście jakąkolwiek z tych
dróg, jeśli można poruszać tylko głową? Jeśli się jest dożywotnio
przykuty do łóżka? Jeśli nie można funkcjonować przynajmniej w
minimalnym stopniu samodzielnie? Dla mnie odpowiedź jest jedna. NIE!!
Następnym przypadkiem, w którym człowiek powinien mieć prawo umrzeć jest śmiertelna choroba, która przysparza dużo cierpienia. Chory cierpiący np. na raka kości cierpi niewyobrażalne męki a szanse na wyleczenie są stosunkowo małe. Można faszerować chorego silnymi środkami przeciwbólowymi, ale ja raczej nie chciałbym ostatnich chwil życia spędzić bez kontaktu z rzeczywistością. Szanse wyzdrowienia są małe, ale jednak są. Co się stanie z pacjentem, który powróci po takiej chorobie? Czy będzie w stanie powrócić do życia i do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie? Szczerze w to wątpię. Po bliskim spotkaniu ze śmiercią człowiek zaczyna się cieszyć każdą chwilą swojego istnienia i stara się wykorzystać maksymalnie każdy kolejny dzień. Carpe diem- chwytaj dzień- to stwierdzenie i zarazem filozofia życiowa, nawołujące do korzystania z życia jest słuszne, ale nie możemy się zatracić w wiecznym poszukiwaniu wrażeń i spełnianiu marzeń, ponieważ jest też druga strona medalu. Memento Mori- pamiętaj o śmierci- ta sentencja wzywa nas do ustatkowania się, założenia rodziny i nie uleganiu chwilowym pragnieniom, ponieważ w każdej chwili może wybić nasza godzina. Ci, którzy przeżyli ciężką, pełną cierpień chorobę, którzy stali na krawędzi śmierci będą mieli trudności z ustatkowaniem się. Dlatego każdy cierpiący męki człowiek powinien mieć możliwość bezbolesnego odejścia z tego świata, pożegnawszy się z rodziną i przyjaciółmi.
Z innej strony płód nic nie czuje, więc zabijanie dziecka przed narodzeniem jest bardziej humanitarne niż uśmiercanie go już po przyjściu na świat jak to z niektórymi niechcianymi dziećmi się działo. I właśnie w słowie „niechcianymi” tkwi cały problem. Czy zmuszanie matki do urodzenia niechcianego dziecka nie jest skazywaniem tego dziecka na pełne udręki dzieciństwo? Głód, bieda, pijaństwo to problemy, z jakimi może zetknąć się taki młody człowiek. Po jakimś czasie, być może, zostanie odebrane biologicznym rodzicom, ale szkody w psychice będą już nieodwracalne. Innym problemem może nie być wcale brak pieniędzy, lecz brak czasu lub chęci opieki nad dzieckiem. Wtedy już nikt nie wykryje, że dziecku jest źle, a wspomnienia takiego dziecka mogą być równie traumatyczne. Poza tym następuje tu konflikt wartości Wolność Matki o decydowaniu o własnym życiu i Wolność Dziecka który ma prawo żyć. Mimo, że aborcja to w pewnym sensie morderstwo dokonane na bezbronnej ofierze, z drugiej strony jest to ratowanie niewinnych istot przed czymś gorszym od nieistnienia - przed odrzuceniem, wielkim cierpieniem i bólem, wieloma trudnymi pytaniami, jakie takie dziecko zacznie sobie zadawać „Czy to moja wina?”…
Każdy
z nas musi na własną rękę odpowiedzieć sobie na zadane na początku
pytania. Każdy może dojść do innych wniosków i nie będzie za to karany.
Ponieważ każdy jest Wolny. Prawo zabraniające mi odejść w chwilach
cierpienia lub dożywotniej wegetacji uważam za zaprzeczenie tej
Wolności.
|