|
MÓJ
SPOSÓB NA...
Wielu ludzi - co chyba jest naturalne - marzy o sławie i bogactwie, lecz
niestety dane będzie to nielicznym. Ci, którzy nie są "skazani na
sukces" obierają różne drogi w życiu. Jedni żyją spokojnie i cicho, inni
bezskutecznie dobijają się do drzwi sławy, a jeszcze inni załamują się i
zamykają w sobie. Ja nie wiem jeszcze, co czeka mnie w przyszłości, lecz
wielki świat bardzo mnie pociąga. Aby chociaż troszkę przybliżyć się do
niego robię coś co nie ma racji bytu bez gwiazd, znakomitości i sławnych
ludzi - zbieram autografy.
Właściwie nie wiem dokładnie jak się to u mnie zaczęło. Najbliższe
prawdy jest chyba to, że dostałem od kogoś w prezencie kilka podpisów
(bodajże piosenkarki i sportowca) i zafascynowany nimi postanowiłem sam
zbierać takie cuda. Nie jest to z pewnością zajęcie lekkie, łatwe... ale
przyjemne. Zbliżając się z długopisem i notesem do znanej postaci czuję
coś, czego w zasadzie nie da się opisać. Jest to iście wybuchowa
mieszanina podniecenia i ulgi. Podniecenia dlatego, że przebywanie w
obecności znakomitości, a czasem krótka z nią rozmowa nie są
codziennością. Ulga natomiast dlatego, że przed tym pokonywałem mnóstwo
przeszkód i trudności jakie sprawia dostanie się przed dostojne
oblicze... Mając w swej kolekcji grubo ponad dwieście różnorakich
podpisów - od ludzi znanych lokalnie po międzynarodowe sławy, czuję że
dokonałem czegoś niebywałego. Śmieję się czasami, że gdybym ujawnił
firmom ochroniarskim gdzie to ja nie wchodziłem to ich właściciele chyba
by dostali palpitacji serca i wyrzucili z pracy połowę swoich brygad.
Jednak kolekcjonowanie autografów to nie tylko miłe wspomnienia i
anegdotki. Wiele razy wracałem do domu zezłoszczony i załamany.
Niesposób zliczyc ilu to porażek doznałem w trakcie zbierania podpisów.
Co więc zrobic aby było ich jak najmniej (porażek oczywiście)? Nie ma na
to jednakowej recepty. Inaczej zbiera się autografy piosenkarzy, inaczej
sportowców czy polityków. Dlatego też hobby to pozwala się rozwijać.
Jako, że moja przygoda ze zbieraniem autografów trwa już około 3-4 lat
to zebrałem w tym czasie sporo doświadczeń. Chcąc je w jakis sposób
spisać, wpadłem na pomysł stworzenia
"10 przykazań kolekcjonera autografów":
1) Nie poddawaj się nigdy. Pamiętaj, że autograf możesz dostać w
najbardziej niespodziewanej chwili, nawet jeżeli wydaje Ci się, że nie
masz już szans.
2) Stosuj złotą zasadę: "Jak wyrzucają Cię drzwiami, to wejdź oknem". To
naprawdę działa.
3) Miej oczy i uszy szeroko otwarte. Twój umysł musi być nastawiony na
wychwytywanie przydatnych informacji przez 24 godziny na dobę. Z czasem
wchodzi to w krew.
4) Pamiętaj, że "koniec języka, za przewodnika". Dużo rozmawiaj i pytaj.
5) Próbuj różnych metod zbierania. Wbrew pozorom list czy wymiana nie
godzą w honor kolekcjonera - o ile są stosowane w umiarze.
6) Zawsze bądź uzbrojony w notes i długopis. Wielu sławnych ludzi bywa
incognito w różnych miejscach i nigdy nie wiesz, czy nie trafisz na
kogoś.
7) Najważniejszymi dostarczycielami informacji są media lokalne: prasa,
radio, telewizja.
8) Szukaj "wtyk". Zawsze się przydają - zwłaszcza na imprezach masowych.
9) Trenuj łokcie. Może brzmi to jak wywód dresiarza lub szalikowca, lecz
też są przydatne.
10) Nie ograniczaj się tylko do gwiazd wielkiego formatu. Prezydent
Twojego miasta, czy zawodnicy lokalnej drużyny sportowej też lubią
rozdawać autografy.
Jako że każdy autograf jest inny, to pozwala poznać danego człowieka.
Otóż pewnego razu jeden bardzo znany polski sportowiec namalował mi
tylko niezdarny zawijas, ledwo przypominający pierwszą literę jego
nazwiska - z pewnością świadczyło to o tym, że na ostatnich zawodach nie
powiodło mu się - właśnie tak było. Innym razem pewien polityk w miły i
ważny dla niego dzień napisał mi kilka zdań życzeń i pozdrowień. Mógłbym
przytoczyć tu jeszcze wiele innych przykładów.
Co do sposobu zbierania podpisów znakomitości to rozróżniam dwa typy
zbieraczy:
ŁOWCY - to ci, którzy chwytają się każdego sposobu aby zdobyć autograf -
często nawet niezbyt bezpiecznych. Nie od rzeczy będzie tu porównanie do
paparazzich.
KOLEKCJONERZY - ci natomiast pozyskują autografy w sposób "nieinwazyjny"
lub "bezkontaktowy" - jak kto woli. Chodzi tu głównie o listy, wymianę
itp.
Obydwa te sposoby mają swoje wady i zalety. ŁOWCA zdobywa nieco więcej
autografów od KOLEKCJONERA, lecz w sposób dużo bardziej stresogenny.
Jest również narażony na różnego rodzaju nieprzyjemności (w najlepszym
wypadku wyrzucenie z hukiem z miejsca, gdzie przyszedł po autograf). Ma
za to możliwość bezpośredniego obcowania w gwiazdami, uścisnięcia ręki
czy krótkiej rozmowy. KOLEKCJONER natomiast może się spodziewać
ciekawych i interesujących dedykacji, czasami gadżetów lub zdjęć od
osoby do której np. wysyła list. Należy jednak pamiętać, że ŁOWCA zawsze
będzie jednocześnie KOLEKCJONEREM, ale KOLEKCJONER nigdy nie będzie
ŁOWCĄ (przypomina się tu znane z lat szkolnych twierdzenie o kwadracie i
prostokącie). Ja nieskromnie zaliczam siebie do grona ŁOWCÓW, lecz w
pełni szanuję KOLEKCJONERÓW. Każdy ma swój sposób na zdobycie
upragnionego kawałka zapisanej kartki.
Zbieranie autografów wiąże się niestety z ciągłym narażaniem się komuś.
Wiele razy nielegalnie dostawałem się na koncerty lub w inne miejsca,
gdzie nie ma wstępu dla zwykłych smiertelników. Niezastąpieni wydają się
tu ludzie, którzy działają razem z tobą. Wprawdzie ja nie mam "stałego
współpracownika" lecz wiele razy ktoś mi pomagał. Pamiętam bardzo dobrze
dwie dziewczyny, które na pewnym koncercie bardzo chciały mi pomóc w
dostaniu się po autograf - wprawdzie nie wyszło, ale miały naprawdę
wielkie chęci. A autograf i tak dostałem. W pamięci zostaną mi także dwa
letnie dni roku, bodajże, 2001. Wtedy to, gdy w Toruniu kręcono film
zaprzyjaźniłem się z pewnym bardzo znanym polskim aktorem. Dzięki niemu
także moja kolekcja wzbogaciła się o wiele cennych podpisów...
Kończąc moje wypociny mam nadzieję, że chociaż trochę przybliżyły one
"profesję" jaką jest zbieranie autografów, a niektórych z Was może nawet
do tego zachęciła.
Na koniec cytat osoby, która rozdała w swoim życiu nie jeden autograf:
" PEOPLE COME AND ASK FOR AUTOGRAPHS, BUT THEY DON'T BUG YOU " - John
Lennon
Rafał
Nacke-Kruszyński
|