|
Telewizyjna
mitologia
Dzisiejsi bohaterowie masowej wyobraźni, prezentujący pożądane i silnie
odczuwane przez społeczną większość wartości, nie są politykami,
finansistami, ludźmi biznesu, rzadko bywają gwiazdami ekranu, coraz
częściej natomiast są bohaterami medialnych, fikcyjnych telewizyjnych
światów. Tworzą podstawowy element kreowanego przez telewizję
symbolicznego środowiska, symulującego wymarzony obraz życia odbiorców -
rodzaj elektronicznego Olimpu.
Środowisko to powstaje w wyniku telewizyjnej strategii zacierania granic
między rzeczywistością a fikcją, miedzy innymi przez kontaminację form
fikcji fabularnej z reportażem. Efektem jest swoisty świat przedstawiony -
rodzaj quasi-rzeczywistości zaludnionej przez bohaterów: fikcyjnych i
realnych, a raczej quasi-realnych, globalnych i lokalnych. W związku z tym
bardziej adekwatną od "osobowości telewizyjnej" "realnych" bohaterów,
wydaje mi się kategoria bohaterów fikcyjnych światów przedstawionych.
Jeśli zaś zgodzimy się z tezą Jeana Baudrillarda, iż istotne jest jedynie
to, co znajdzie się na ekranie, przeistoczonym w ten sposób w
elektroniczny Olimp, będą nimi na przykład bohaterowie seriali, tacy jak:
Blake Carrington (z serialu Dynastia), doktor Paweł Lubicz (z serialu
Klan), oraz telegier - typu talk shows czy reality shows - na przykład
bardzo popularny ostatnio Gulczas (uczestnik pierwszej edycji Big Brothera
- TVN), a także prezenterzy telewizyjni, jak Ewa Drzyzga (prowadzi program
typu talk show - Rozmowy w toku - TVN), gwiazdy muzyki pop - Britney
Spears, Ich Troje, funkcjonujący na podobnych zasadach w telewizyjnym
świecie przedstawionym.
Bohaterowie elektronicznego Olimpu są kochani, wielbieni, ubóstwiani,
czczeni niemalże na wzór bogów, ponieważ, podobnie jak bóstwa, są wynikiem
przeniesienia w sferę mitów niespełnionych pragnień odbiorców. Ich
odmienność od bóstw tradycyjnych polega na tym, że mają wiele znanych
widzom twarzy i każdy z nich może mieć nadzieję stania się jedną z nich.
Aby dostać się na Olimp, należy jedynie wyróżnić się czymś w codzienności,
to zaś nie wymaga specjalnego wysiłku ani umiejętności. "Elektroniczni"
bohaterowie są tacy sami jak zwykli ludzie - nie są więc bogami, w
przeciwieństwie na przykład do gwiazd filmowych, zawsze odległych,
wyjątkowych, wyidealizowanych i archetypicznych. "Gwiazdy" mają być
czczone jako istoty pozostające na zewnątrz tego, co jest powszednie,
bohaterowie telewizyjni - raczej podziwiani, ale z bliska. Nikt się ich
nie boi, ich indywidualność wynika z braku indywidualności, stanowi
zespolenie ideału sukcesu i ideału "życia na co dzień". Jak twierdzi
Zygmunt Bauman "model kariery i model życia są ze sobą ściśle zespolone, a
klucza do nich należy szukać w analizie bytu".
Spróbujmy więc przyjrzeć się temu zjawisku w szerszym kontekście
kulturowym. Zdaniem Elżbiety Tarkowskiej charakterystyczną cechą
świadomości społecznej Polaków jest "orientacja prezentystyczna",
polegająca na bardzo zredukowanym horyzoncie czasowym: Polacy żyją,
zdaniem autorki, w "kulturze teraźniejszości" - z dnia na dzień, bez
planu, bez kierunku, co prowadzi do wielu zjawisk patologicznych, między
innymi do degradacji kulturowej życia codziennego, a także stosunków
między ludźmi. W sytuacji otaczającej zewsząd, nieustrukturalizowanej,
zmiennej teraźniejszości wyraźna jest potrzeba święta, czasu niezwykłego,
narzucającego pewien porządek bezkształtnej teraźniejszości. W sposób
swoisty wpisuje się w nią telewizja przez emisję ulubionych przez widzów
seriali, talk shows czy innych telegier. Z orientacją "prezentystyczną",
pozbawioną perspektywy zarówno przeszłości, jak i przyszłości, związana
jest wartość natychmiastowości, ta zaś rodzi niecierpliwość,
zapotrzebowanie na bohaterów dnia, wieczoru, na jakieś zajścia i
wydarzenia, na rozwiązania magiczne związane z "wiarą w cuda".
Twórcy telewizyjni kreują bohaterów, którzy rzadko dokonują niezwykłych
czynów, częściej skupiają na sobie uwagę otoczenia przez to, że pojawiają
się cyklicznie na telewizyjnym ekranie, głównie bawiąc się w naszym
imieniu, jak na przykład uczestnicy Big Brothera. Ich ranga jest wprost
proporcjonalna do liczby powtórzeń, zgodnie z medialną logiką
powtarzalności i seryjności. A jednocześnie w kulturze seryjności i
powtarzalności wzrasta społeczne zapotrzebowanie na wielkość, wyjątkowość,
niepowtarzalność. Pragnienie to potrzebuje materializacji -
personifikacji. "Jest zapotrzebowanie na ludzi - mity, ludzi - symbole
superpomyślności i superumiejętności", jak twierdzi Zygmunt Bauman.
Potrzeba pewnej liczby jednostek, które w nadmiarze dysponują
"niecodziennością", co w kulturze popularnej wiąże się z dużą ilością
wolnego czasu i nadzwyczajnymi możliwościami konsumpcji. W ten sposób
wynagradzają one obywatelom jednostajną powszedniość ich własnego życia.
Jeśli takich bohaterów nie ma, to się ich tworzy, co stało się już niemal
powszechną praktyką, zwłaszcza w kulturze ponowoczesnej, gdy
konformizujący nacisk panoptikonów zastąpiły telewizyjne "strategie
uwodzenia" kreujące bohaterów elektronicznego Olimpu, czyli pożądane
wyobrażenia społeczne. Za Bronisławem Baczko przyjmuję, iż wyobrażenia
społeczne to pewne "globalne przedstawienie życia społecznego, jego
aktorów, instancji i autorytetów, mity polityczne, wizerunki liderów i tym
podobne", współkształtujące, dzięki możliwościom dotarcia do bardzo wielu
ludzi naraz, świadomość społeczeństwa. Tworzą one iluzję "wspólnego
świata", który ma być swoistą "przestrzenią życia" odbiorców, określającą
wspólną bazę myślenia, stylu życia, organizacji świata, na którą mają
wpływ telewizyjni bohaterowie, określający strukturę zachowań.
Wykorzystując fakt, iż granice między "prawdziwym życiem", sztuką i grą są
w kulturze coraz bardziej rozmyte, twórcy dyskursu telewizyjnego odwołują
się do, powszechnie występującego w kulturze, zjawiska teatralizacji życia
codziennego i tworzą na ekranie rodzaj swoistej sztuki życia codziennego,
w której aktorami są bohaterowie elektronicznego Olimpu. Grają oni różne
wcielenia nas samych, co ma służyć poszukiwaniu lub raczej pokazywaniu
autentyczności, stanowiącej najcenniejszy telewizyjny towar. Także
oglądanie jest "grą", aktywnym rozumieniem reguł programu i
przedstawionych w nim faktów.
Posłużmy się więc metaforą życia społecznego jako gry, co pozwoli nam
zastanowić się, jakie wyobrażenia społeczne wyrażają bohaterowie
elektronicznego Olimpu, ustanawiając wspólne znaczenia dla wydarzeń
tworzących "tekst życia" odbiorcy, czyli telewizyjny "wspólny świat".
Bohaterowie telegier - gracze amatorzy
Różnego rodzaju telegry, które opanowały telewizję, stanowią swego rodzaju
barometr zmian zachodzących w telewizji, wskazujący także na zmiany
dokonujące się w postindustrialnej kulturze. Są to swoiście kulturowe
widowiska, rodzaje "gier między osobami", charakterystyczne dla
społeczeństwa postindustrialnego. W kulturze zmediatyzowanej, gdzie
rzeczywistość nie jest już czymś zewnętrznym wobec człowieka, bo stała się
problematyczna i ma być przekształcona, jedyną rzeczywistością staje się
świat społeczny, doświadczany jako świadomość innych. Społeczeństwo,
zdaniem Bella, coraz bardziej staje się "pajęczyną świadomości, formą
wyobraźni, która ma zostać zrealizowana jako konstrukcja społeczna".
Bohaterowie telegier funkcjonują w świecie wypoczynku i konsumpcji, w
którym dotkliwie odczuwa się potrzebę mitu i baśni. Szczególnie popularna
i często wykorzystywana w mediach jest klasyczna baśń o Kopciuszku, który
w nowej telewizyjnej wersji może zostać bohaterem elektronicznego Olimpu,
jeśli na przykład weźmie udział w programie typu reality show, czyli
odniesie nader pożądany przez wielu uczestników teleświata sukces.
Bohaterem takiej właśnie baśni, rozgrywającej się w świecie medialnych
wierzeń magicznych, w którym siły nadnaturalne uosabia Instytucja -
medium, jest Gulczas, czyli Piotr Gulczyński (jeden z bohaterów programu
Big Brother). Pobyt w domu Wielkiego Brata przysporzył mu wielu fanów, ale
prawdziwym bohaterem elektronicznego Olimpu stał się już po jego
opuszczeniu. Instytucja uczyniła z niego gwiazdora filmowego - Gulczas a
jak myślisz, piosenkarza, jego pseudonim wykorzystano do stworzenia nowej
marki piwa, które Gulczas reklamuje w telewizji. O sukcesie Gulczasa
zadecydowało, że robił trochę lepiej to, co robią wszyscy. Jego kariera
jest więc dziełem przypadku, ale w odróżnieniu od przypadków, które
przytrafiały się pucybutowi, o czym pisał Zygmunt Bauman [por. 1960: 62],
przypadki Gulczasa są "aktywne", to znaczy, że to one działają, natomiast
bohater nie musi nic robić - powinien jedynie być sobą, czyli być takim,
jak inni, a jeśli w takiej powszedniości i przeciętności jest coś
niepowszedniego, to producenci to wydobędą. Bohaterowie elektronicznego
Olimpu stanowią więc powielone przy użyciu techniki i strategii
telewizyjnych wzory, mamiące realistyczną powłoką "masowe" sny. Seryjne
dowody na realność snów i osiągalność marzeń - sukces zaś staje się sprawą
skali konsumpcji. Przypadek Gulczasa pokazuje także, iż zanurzeni w swej
nieprzeciętnej przeciętności ludzie w blasku cudzej sławy szukają ujścia
dla potrzeby potwierdzenia przed samymi sobą swych indywidualności.
Powszechnie panująca w życiu codziennym "nuda niczym nie ograniczonego ja"
powoduje, iż widz telewizyjny, którego moglibyśmy nazwać, posługując się
kategoryzacją Baumana, "poszukiwaczem przeżyć", zajmuje się
kolekcjonowaniem wrażeń, które powinny być emocjonujące, zachwycające,
ekstatyczne. Staje się to jego życiową strategią. Gulczas i inni
bohaterowie programów typu reality shows, emitowanych w polskojęzycznych
telewizyjnych stacjach komercyjnych (Big Brother, Dwa światy, Agent, Bar),
mają im ich dostarczyć, grając role aktywnych "poszukiwaczy przeżyć",
którzy "lepiej grają niż wiedzą jak mają grać". Grając życie na ekranie
stają się bohaterami serialowej anegdoty - postmodernistycznymi
aktorami-amatorami, odgrywającymi pewne wyznaczone im w dyskursie
telewizyjnym role.
Typowym przykładem tego typu strategii telewizyjnej może być wykreowanie
Gulczasa na idola młodzieży. Zadecydował "aktywny" przypadek - zjawił się
on we właściwym czasie w odpowiednim miejscu i wówczas okazało się, że
może wypełnić istniejącą na rynku "przemysłu kulturalnego" swoistą pustkę,
wynikającą z braku idola. Bogusław Linda i Marek Kondrat - idole minionej
dekady - dzisiaj już nie wywołują niezwykłych emocji, potrzeba więc nowych
twarzy. Gulczas ma wszelkie ku temu atrybuty: jest przystojny, chodzi w
skórzanej kurtce, jeździ Harleyem, wyraża się w sposób dosadny i potrafi
walczyć o swoje racje - może więc uosabiać typ "twardego faceta" - idola
nastolatków. Bardzo szybko okazało się, iż zawładnął masową wyobraźnią,
prezentując odbiorcom doświadczenia, które oni mogą reprodukować,
realizując przy tym mit superpomyślności, który w medialnej kulturze
szybkości oznacza natychmiastowy sukces materialny oraz możliwość bycia na
ekranie. Poza tym jest bierny, zupełnie inaczej niż na przykład James Bond,
inny bohater masowej wyobraźni, ale on nie stanowi dzisiaj, jak sądzę,
bohatera, z którym identyfikują się miliony, zaś z Gulczasem mogą, dzięki
niemu widz przestaje być biernym odbiorcą, jest aktywny - zastanawia się,
co zrobiłby na jego miejscu - w ten sposób może się poczuć potencjalnym
bohaterem - nie myśli tak o Bondzie. Gulczas, Britney Spears, Ich Troje
stanowią społeczne wyobrażenie idoli.
Dziennikarze - prezenterzy - gracze zawodowi
Prezenterzy telewizyjni to specyficzni bohaterowie elektronicznego Olimpu,
moglibyśmy ich nazwać bohaterami "telewizyjnego długiego trwania", czyli
sezonu, a nawet kilku, to swoiści zwycięzcy nieustającego "rynkowego
plebiscytu popularności". W zdominowanej przez media przestrzeni
publicznej grają rolę naszych przewodników po telewizyjnym świecie iluzji
i niewątpliwie stanowią istotny element mitologii kultury masowej - jej
uznania dla piękna, młodości, sił witalnych, a także swoiście pojętego
profesjonalizmu i dzięki temu fascynują widzów swoimi losami. "Ekstaza
komunikowania", którą obwieścił Jean Baudrillard, wyznacza telewizji jako
główne zadanie kontakt z odbiorcą. Główną telewizyjną figurą
podtrzymywania kontaktu z widzem jest dziennikarz - prezenter. Jego wzór
działania, ujawniający się w trakcie występu, możemy nazwać "rolą"
społeczną, zaś występ - mediacją zorientowaną na porozumienie, które służy
zatrzymaniu widza przed ekranem. Wykonawca dba o wewnętrzną spójność
przedstawienia, proponując publiczności wyidealizowane wrażenie, celem
występu staje się bowiem kreacja telewizyjnej rzeczywistości, a tym samym
wpływanie na odbiorców. Role społeczne dziennikarzy - aktorów bywają
różne. Wojciech Chyła wymienia między innymi role: "pomocniczych aktorów
sceny politycznej", "scenicznych partnerów, aranżerów i inspicjentów
politycznej sceny", "scenicznych interlokutorów", "konferansjerów",
"mistrzów ceremonii", "publicznych prezenterów polityków", coraz częściej
rywalizujących z nimi o popularność. Podkreśla przy tym, iż dziennikarz to
"publiczna persona", której główną rolą jest "urabianie opinii publicznej"
- zarządca publicznego obrazu, na przykład gości w studio, zarządca
relacji postaci publicznej z opinią publiczną. Dziennikarz zdaniem Chyły
ma za zadanie "przechwycić władzę obrazu nad percepcją rzeczywistości",
bowiem "spektakl nie jest zbiorem obrazów, ale społecznym stosunkiem
między ludźmi, nawiązywanym za pośrednictwem obrazów" [Debord 1998: 12].
Dziennikarze, którzy stali się bohaterami elektronicznego Olimpu, tacy jak
Ewa Drzyzga, Mariusz Max Kolonko, Kamil Durczok, Maciej Orłoś jawią się w
procesie mediacji jako aktorzy, a zarazem reżyserzy: tworzą wielką
telewizyjną symulację, przy czym sami są jej częścią. Na przykład Ewa
Drzyzga, gospodyni programu Rozmowy w toku (TVN), gra rolę mistrzyni
ceremonii i wydaje się być przeciętna, zwyczajna, jest raczej częścią
życia niż kimś, kto je przerasta. Równie dobrze, w odczuciach widzów,
mogłaby zasiąść na widowni i jak zaproszeni do studia goście opowiadać na
przykład o swoich problemach z mężem lub przygodach erotycznych. Podobnie
inni dziennikarze - bohaterowie elektronicznego Olimpu - nie są niezwykli:
stają się kimś wyjątkowym przez cykliczne pojawianie się na telewizyjnym
ekranie, stanowią część procesu wirtualizacji - tworzą medialnie
zaaranżowane, imaginatywne stosunki społeczne, w których preferowana jest
intymność i bezpośredniość - istotne wyznaczniki telewizyjnego świata,
którego są częścią.
Bohaterowie seriali - rola wzorów osobowych
W telewizji mamy do czynienia ze zjawiskiem rugowania autorów i twórców ze
świadomości odbiorców i z koncentracją na świecie przedstawionym. W
pamięci odbiorcy pozostają raczej imiona i nazwiska serialowych bohaterów
niż aktorów grających te role. Wynika to między innymi z tego, o czym
pisał Corcoran, iż telewizja ogranicza dystans między sobą a swymi
odbiorcami, tworząc kontinuum czasoprzestrzenne, w którym bohater
telewizyjny i widz znajdują się w tym samym, wspólnie doświadczanym
uniwersum oczekiwań, a tym samym staje się on bliski widzowi. Intymność
struktury telewizyjnej tworzy złudzenie, że ci na ekranie, także
bohaterowie seriali, czyli światów fikcyjnych, odsłaniają się przed nami
na sposób rodzinny, przyjacielski - tworzą rodzaj pseudospołeczności, w
której brak podziałów między grupami społecznymi, co powoduje, iż Blake
Carrington może być bliski polskim gospodyniom domowym. Zdaniem wielu
badaczy seriale zaspokajają potrzebę przebywania człowieka w świecie
marzeń dziennych i fantazji. Są traktowane przez widzów jako "codzienna
mowa potoczna" telewizji, zrozumiała, nie wymagająca wysiłku
intelektualnego, podglądana proza życia, często z irracjonalnymi
problemami, ale prosta i czytelna, stwarzająca przez to możliwość
identyfikacji z cudzym losem. Szczególnym przykładem antycypacji przez
producentów serialu społecznych tęsknot odbiorców może być serial Klan,
pokazujący pod koniec lat 90. polską middle class. Przedstawiane na
telewizyjnym ekranie losy zamożnej warszawskiej wielopokoleniowej
inteligenckiej rodziny Lubiczów, właścicieli rodzinnej apteki i pięknego
domu, z którego wywodzą się kolejne pokolenia Lubiczów - ludzi
wykształconych, wykonujących prestiżowe zawody, uosabiających sukces,
wpisujących się w przemiany społeczne i polityczne dokonujące się w tym
czasie w Polsce - są tego świadectwem. Serial opisuje świat iluzji i
marzeń, świat raczej życzeniowy niż realny. Można jednak stwierdzić, iż
postać doktora Lubicza, który jest cenionym chirurgiem, współwłaścicielem
prywatnej kliniki, a więc człowiekiem sukcesu, także materialnego,
symbolizuje ważne dla polskiego społeczeństwa wartości: własność, rodzinę,
sukces, stanowi więc wzór osobowy godny naśladowania. Tak skonstruowana
postać ujawnia tęsknoty i marzenia widzów, głównie kobiet, za mężczyzną,
który potrafi dbać o rodzinę, być czuły, kochający, wierny, a jednocześnie
zaradny finansowo - marzenia wyrażone w postaci mitu silnego mężczyzny,
przy czym identyfikacji z nim sprzyja fakt, iż przeżywa on codzienne
problemy i niepowodzenia, jak każdy inny obywatel. Zmitologizowana wizja
rzeczywistości życia codziennego przedstawiona w serialu Klan daje widzom
iluzję "porządku", wobec którego mogliby się określić.
Doktor Lubicz stał się stosunkowo szybko bohaterem elektronicznego Olimpu,
podobnie jak wcześniej, na początku lat 90., Blake Carrington (bohater
serialu Dynastia), wykreowany na self made mana, przypominającego model
opisywany przez Marię Ossowską, charakterystyczny dla innej kultury i
epoki. Kariera Blake'a w polskiej telewizji, jako nośnika idei
amerykańskiego stylu życia, świadczy o tym, iż american dream okazuje się
wciąż atrakcyjny. Blake Carrington człowiek sukcesu materialnego, aktywny
w życiu - umiejący robić pieniądze, a zarazem idealny mąż i ojciec,
zaspokajał marzenia o wzorowym mężczyźnie, zwłaszcza pań w średnim i
starszym wieku. Doktora Lubicza i Blake'a Carringtona łączy zatem wiele,
zaś wysiłek producentów skupia się na tym, aby wyrażali oni zbiorowe
wyobrażenia dotyczące głównych tematów kultury masowej: rodziny, seksu,
pieniędzy, przemocy, oraz aby wyobrażenia te łączyły się z prawdziwymi
warunkami życia widzów, a tym samym stały się im bliskie. Bohaterowie
seriali są poddawani zabiegom typizująco-mitologizującym, aby mogli
wyrażać marzenia i tęsknoty odbiorców, ponieważ mit musi być przeżywany,
aby spełniał swoje funkcje. Bohaterowie seriali, tacy jak doktor Lubicz
czy Blake Carrington to więcej niż idole - to ideały osobowe - mity
społeczne. Identyfikacja widzów z bohaterami oper mydlanych, na bazie
podobieństwa tych ról do ról zajmowanych przez widzów w ich wyobrażeniach,
może im dostarczyć formuł narracyjnych używanych do komentowania i
zrozumienia wydarzeń z ich własnego życia, które tworzą podstawę
przyszłych działań lub poglądów na świat. Próbują przez to zacierać
różnice i luki między rolami w prawdziwym życiu i tymi oferowanymi w
świecie telewizyjnej fikcji.
Złożony repertuar wyobrażeń, jakie oferuje nam telewizja, wskazuje z
jednej strony na zróżnicowanie jej oferty - Newcomb i Hirsch używają
określenia "forum kultury", z drugiej zaś na to, iż publiczność nie jest
homogeniczna, co wyraźnie zaznacza się na przykład poprzez różnorodność
odczytań tych samych tekstów [por. Fiske 1987: 94]. Tak więc kreowane
przez telewizję symboliczne środowisko większości polskiego społeczeństwa,
mimo iż jego twórcy opierają się na tym, co akceptuje społeczna większość,
a więc niejako główny nurt, może być uznane jedynie za pewną konstrukcję
modelową, zapewniającą owemu medialnie zaaranżowanemu "wspólnemu światu"
wyobraźni pozory spójności. Nawet bohaterowie najbardziej popularnych
elektronicznych baśni o sukcesie, tacy jak: Gulczas, doktor Lubicz, Ewa
Drzyzga, Marcin Orłoś, Blake Carrington nie są tacy sami. Odpowiadają na
zróżnicowane społecznie zapotrzebowanie na pewne typy wyobrażeń,
mieszczących się w pożądanych, imaginacyjnych światach widzów,
stanowiących możliwe nośniki społecznych identyfikacji. Gulczas i jemu
podobni uczestnicy telegier kształtują wyobrażenia zbiorowe dotyczące
sukcesu, wpisującego się w medialny mit superpomyślności, mierzonego
wysokością honorariów, wielkością wygranych, rodzajem posiadanego
samochodu czy seryjną obecnością na telewizyjnym ekranie. Podstawą tak
ujmowanego sukcesu, a zarazem głównym marzeniem adresatów owego mitu są
nieprzeciętne możliwości konsumpcji. Natomiast doktor Lubicz odsyła nas do
odmiennych wyobrażeń dotyczących sukcesu, którego źródłem jest wykonywany
zawód lekarza - zapewniający społeczny prestiż, a także pieniądze. Jeszcze
inny typ społecznych wyobrażeń sukcesu wyrażają dziennikarze. W tym
przypadku sukcesem jest, będąca przedmiotem zbiorowych pragnień milionów
widzów, zapewniająca popularność, ciągła obecność na telewizyjnym ekranie,
przy czym ten rodzaj medialnego sukcesu oparty jest na profesjonalizmie.
Wyobrażeniowy świat marzeń kultury popularnej, w którym sukces jest w
zasięgu ręki, a życie jawi się jako pasmo przyjemności i cielesnych
rozkoszy, stanowi, co jak sądzę pokazałam, jedną z możliwych
społeczno-medialnych iluzji codzienności. To tutaj szczególnie widoczne
jest mijanie się uczestników kultury popularnej z realnością, rozsuwanie
się sfery subiektywności i obiektywności, o czym pisał Bourdieu, bowiem
większość propozycji nowego systemu działania w kulturze, podlegającej
bardzo szybkim zmianom, znajduje się poza polem widzenia znacznej części
jej uczestników, wspólnoty połączonej brakiem umiejętności społecznych
nowego rodzaju. Dla wielu z nich swoistą alternatywą może być telewizyjny
świat przedstawiony, którego bohaterowie dostarczają widzom
wyobrażeniowych wzorów osobowych, które mogą służyć do układania ich
własnych "scenariuszy imaginacyjnego życia".
W ten sposób kreowany świat telewizyjnych wyobrażeń społecznych, z których
przedstawiłam jedynie najbardziej egzemplaryczne, staje się symulacją
społeczeństwa jako formy wyobraźni. Tak więc telewizja, uznawana za medium
rzeczywistości, tworząc ową symulowaną społeczność - medialny "wspólny
świat", dokonuje swoistej kolonizacji świata życia odbiorców. Bohaterowie
elektronicznego Olimpu, będący przewodnikami po świecie iluzji, nie
przeprowadzą nas do świata rzeczywistego. Może więc, skoro rzeczywistość
stała się problematyczna, to swoistym kulturowym celem staje się bycie w
świecie sztucznym - bohater filmu Truman Show Petera Weira starał się z
niego uciec, natomiast bohaterowie telewizyjnego świata przedstawionego
starają się jak najdłużej w nim zostać - w owym "wspólnym świecie" iluzji,
który wydaje się być bliski, przyjazny i coraz bardziej alternatywny wobec
rzeczywistości. żródło: .slowawsieci.com |