Nie ma doskonałego podręcznika
dziennikarstwa, bo warsztat dziennikarza zmienia się z dnia na dzień.
Każda nowa historia nie tylko sprawia, że do naszych portfeli przypływają
nowe pieniądze, ale także uczy tego, jak być coraz lepszym dziennikarzem.
Starajmy się cytować to, co istotne i ciekawe, to co nie tylko wnosi do
tekstu nowe informacje ale także stanowi ciekawy motyw estetyczny, i
swoiste urozmaicenie monotonnego tekstu.
Nie wkładajmy do tekstu tego, czego nie zanotowaliśmy w naszym notesie.
Dlatego tak istotna jest umiejętność notowania. To ona umożliwia nam
wybranie tych informacji, które są ciekawe, istotne i ważne.
Piszmy o tym, czego doświadczyliśmy, a nie o tym, co powiedzieli nam
ludzie. Owszem, ważna jest relacja innych obserwatorów wydarzenia, ale o
ileż bardziej stanie się nasz tekst autentyczny, kiedy to my opisywać
będziemy swoje doświadczenia. Pamiętajmy jednak, że znajduje się tutaj
pułapka. Jeśli przesadzimy, informacja nasza będzie nudna i subiektywna.
To nie prawda, że ludzie reagują pozytywne na wypowiadaną przez nas nazwę
gazety, radia albo telewizji. Widok mikrofonu czy obiektyw kamery sprawia,
że nasi informatorzy zaczną kłamać. Mają oni skłonności do ubarwiania
swoich relacji i dlatego powinniśmy najpierw pytać o szczegóły wydarzenia,
a dopiero później nagrywać.
Pokazywanie jest lepsze, niż mówienie... Jeśli jest taka możliwość -
pokazujmy swojemu odbiorcy to, co my sami widzimy. To wiarygodniejsze, niż
mówienie o tym, co widzieliśmy przed godziną, przed chwilą, czy też to, co
widzimy teraz.
Pokazywanie detali i szczegółów wydarzenia może zagmatwać historię, ale
mówienie o nich - opowiada naszą historię. Nie wszystko można pokazać, nie
wszystko też można opowiedzieć, dlatego tak ważne jest znalezienie granicy
między dwoma światami: obrazu i słowa. Tylko umiejętne wyważenie tych
dwóch narzędzi sprawia, że nasza historia staje się nie tylko prostsza w
przekazie, ale i ciekawsza, barwniejsza...
Emocje wkładajmy tylko tam, gdzie jest na nie miejsce. Przyzwyczailiśmy
się do tego, że dziennikarz powinien ukrywać swoje emocje, ale to sprawia,
że stajemy się bardziej sztuczniejsi. Odrobina emocji i podekscytowania
czasem jest lepsza niż grobowa mina przed kamerą. Emocje można wyrazić nie
tylko mimiką twarzy, ale przede wszystkim barwą głosu i szybkością
wypowiadanych słów.
Ufajmy swemu sumieniu. Jeśli nie bylibyśmy zainteresowani swoją historią,
nie starajmy się jej uporczywie szlifować, by pokazać innym. W najlepszym
wypadku pomieszamy wszystkie fakty, w najgorszym ktoś pozwie nas, czy
redakcję do sądu. Całe szczęście, że jest jeszcze naczelny, i to on nasz
materiał jako pierwszy wyrzuci do kosza...
Odbiorca doznaje więcej wrażeń, kiedy dziennikarz nie powtarza utartych
schematów. Monotonia w dziennikarstwie jest najgorsza. Choć praca
dziennikarza w pewnym stopniu jest monotonna, to codziennie podąża on
innymi drogami, by zdobyć informację, by nagrać z kimś wywiad czy
przeprowadzić rozmowę. Nie postępujmy schematycznie, niech każdy dzień
będzie dla nas czymś nowym i wstawajmy codziennie z nowym spojrzeniem na
nawet błahe sprawy. Piszemy do jakiejś poradnikowej gazety, a brak nam
pomysłów na nowy tekst? Zróbmy sobie kawę i przy okazji sprawdźmy, czy
przypadkiem na grzałce naszego czajnika nie ma uporczywego kamienia...
Tylko prosty przekaz przekazuje całą, złożoną czasem historię. Używajmy
jak najprostszych słów, ale odpowiednich do sytuacji. Zamiast pisać
"nastąpił drastyczny wzrost konsumpcji dóbr materialnych" napiszmy:
"więcej kupujemy".
żródło: .slowawsieci.com |