|
Mówi się, że dziennikarz nie może całe życie
pracować w jednej redakcji, bo to sprzeczne z naturą zawodu. Czy doprawdy
tak jest? A może dziennikarz musi co jakiś czas zmieniać środowisko? A
może są jeszcze inne powody?
Dziennikarstwo uważa się za zawód publicznego zaufania. Ufa nam znacznie
więcej ludzi niż politykom, czy rzedsiębiorcom. Każdy więc dziennikarz na
arenie publicznej w pierwszej kolejności jest osobą, której się ufa, która
jest osobą publicznego zaufania, a dopiero w dalszej kolejności czyimś
pracownikiem. I to właśnie główny powód częstych zmian pracy wielu
dziennikarzy.
Bardzo często stajemy przed dylematem – kontynuować pracę i zrezygnować z
potencjalnie life story* czy też brać co jest, i liczyć się z
utratą pracy? Z ekonomicznego punktu widzenia wynika, że rezygnacja z
podjęcia jakiegoś tematu może oznaczać utratę pracy i dochodu, co w
dzisiejszych czasach oznacza przejście na listę bezrobotnych – a z niej,
nie zawsze jest łatwo uciec… Z punktu widzenia etyki zawodowej, oraz
zwyczaju doceniania przez innych dziennikarzy osób, które właśnie w taki
sposób utracili pracę. Doświadczenie zawsze pokazuje, że dziennikarz,
który obronił swoją wiarygodność kosztem utraty prasy, nie musi czekać
długo na nową propozycję zatrudnienia.
Dobry i wiarygodny dziennikarz nie publikuje namiętnie nadsyłanych
informacji prasowych – co nie oznacza, że nie powinien ich tolerować! –
ani uczestniczy w różnego rodzaju przyjęciach firmowych. Również brak
krytycyzmu wobec polityków może być odczytany jako pochlebstwo. Takie
zachowanie może być bardzo szybko dostrzeżone przez zwierzchników i
redakcyjnych kolegów, a później przez bardziej spostrzegawczych
czytelników czy widzów. Dziś nie lubi się osób, które są tubą propagandy
urzędniczego czy administracyjnego aparatu państwa.
Utrata wiarygodności w oczach kolegów po fachu, jak i samych czytelników
dla dziennikarza oznacza śmierć...
Maria Wiernikowska z Agencji Filmowej TVP stała się tak zwaną ‘martwą
duszą’ po tym, jak przy okazji zbierania materiałów o domniemanych
talibach w Klewkach znalazła jeszcze jeden interesujący wątek o firmie
robiącej jakieś podejrzane interesy. Poinformowała ona swojego szefa, że
materiał będzie na co najmniej dwa programy. Kiedy już rozpoczynała prace
nad montażem zebranego materiału poproszono ją o przekazanie taśm
prawnikom. – Nigdy przedtem tego ode mnie nie wymagano. Rozumiem, że
konsultuje się gotowy program, lecz zebrany materiał? Odmówiłam. Szef
powiedział: ‘No to się wynoś’.” Podobno ta firma miała jakieś powiązania z
kierownictwem TVP S.A.
Dziennikarz mediów informacyjnych powinien być zawsze gotowy na odejście z
pracy – uważa Mariusz Ziomecki, redaktor naczelny „Super Expressu”: -
Zawsze musimy być gotowi na odejście z pracy. Taki obowiązek buntu
wbudowany jest w samą istotę zawodu… - dodaje.
Jednak każdy z dziennikarzy, którzy w obawie przed utratą wiarygodności,
zrezygnował z pracy w jakiejś redakcji powtarza, że tylko pierwszy raz
boli.
Miejmy nadzieję, że nie podsumujemy naszej pracy jak podsumował to nasz
wieszcz: „…ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił.”
żródło: .slowawsieci.com |