::  STRONA NIE TYLKO DLA DZIENNIKARZY  ::

 
   

 

TO DZIENNIKARZE
UJAWNIAJĄ AFERY
  sondy sms forum czat

 

 
DZIENNIKARZE I WŁADZA | SKANDALE MEDIALNE | WYWIAD TYGODNIA |

TEMAT MIESIĄCA

DŹWIĘKI
FOTO
NEWS
PORADY
TEKSTY
STUDIA
PROFESJA
LITERATURA
SZUKAJ
LINKI
QMPLE
AUTOR
KSIĘGA GOŚCI

Gdyby nie dociekliwość i odwaga dziennikarzy, wiele afer nie ujrzałoby światła dziennego. Dzięki wolnej prasie obywatele dowiadują się o "ciemnych" stronach władzy, a rządzący nierzadko odchodzą w niesławie.

Co ciekawe wielkie skandale naszych czasów, jak afera Watergate, stały się głośne nie tyle z uwagi na pierwotne przestępstwo, ale późniejsze próby jego tuszowania.

Afera Watergate

Modelowym przykładem jest afera Watergate. Po raz pierwszy okazało się, że dochodzenie dziennikarskie może spowodować dymisję prezydenta światowego supermocarstwa. W 1972 roku przed wyborami prezydenckimi w USA, dwaj dziennikarze "Washington Post" Bob Woodward i Carl Bernstein wpadli na trop afery związanej z próbą założenia podsłuchu w siedzibie Partii Demokratycznej w waszyngtońskim hotelu Watergate. Włamania do biur Demokratów dokonali członkowie specjalnej grupy zwanej Plumbers (Hydraulicy), opłaceni przez Komitet na rzecz Reelekcji Prezydenta Nixona. Wkrótce po miażdżącym zwycięstwie Nixona w wyborach wyszły na jaw bezpośrednie powiązania włamywaczy z jego administracją.


Dymisja Nixona - koniec afery Watergate / arch. AFP
W maju 1973 r. komisja Senatu rozpoczęła przesłuchania w sprawie włamania do Watergate. Pod presją Kongresu i opinii publicznej Nixon powołał specjalnego prokuratora do badania skandalu. Sprawa ciągnęła się do 1974 roku. W jej trakcie wychodziły na jaw inne kompromitujące Nixona i jego współpracowników fakty, w efekcie czego Nixon jako pierwszy i jedyny w historii prezydent USA ustąpił ze stanowiska przed upływem kadencji.

Skandal wstrząsnął Stanami Zjednoczonymi, osłabiając tradycyjnie duże w przeszłości zaufanie Amerykanów do swego rządu i prezydenta. Nakładając się na niefortunny dla Ameryki finał - przegranej praktycznie - wojny w Wietnamie, pogłębił trwający wtedy kryzys moralny w kraju.

Afera Iran - Contras


Reagan miał swoją aferę z bronią / arch. AFP
Kolejna wielka afera wybuchła jesienią 1986 roku za prezydentury Ronalda Reagana. Media ujawniły istnienie tajnego porozumienia o sprzedaży amerykańskiej broni do Iranu w zamian za uwolnienie amerykańskich zakładników w Libanie. Część pieniędzy za tę broń trafiało do antykomunistycznej partyzantki w Nikaragui (Contras). Co ciekawe, prawdopodobnie część tej broni została zakupiona w Polsce.

Kongres USA przeprowadził śledztwo w tej sprawie, mocno nadwerężony został wizerunek CIA i Białego Domu, ale prezydent Reagan nie stracił stanowiska. Afera Iran-Contras i afera Watergate zmieniły amerykańską demokrację, pokazując opinii publicznej, że łamanie prawa nawet przez najwyższe władze wcześniej czy później wyjdzie na jaw.

W służbie demokracji

Amerykańska prasa nabrała odwagi w drążeniu niejasnych kontraktów i wydarzeń dotyczących osób ze świecznika. Często mniej lub bardziej świadomie biorąc udział w walce politycznej rywalizujących obozów, czego jednak nie dało się uniknąć. Ważne, że dzięki temu rządzący pozbawieni zostali poczucia bezkarności.


Clinton wplątał się w Whitegate / arch. AFP
Niemal każdy z urzędujących ostatnio prezydentów USA miał coś na sumieniu. Bill Clinton musiał stawić czoła ujawnionej w prasie tzw. aferze Whitewater, która również badana była przez Kongres, a dotyczyła nieuczciwej sprzedaży gruntów przez rodzinę Clintona, gdy był on gubernatorem stanu Arkansas. Później doszła sprawa z Moniką Lewinsky, na pewno mniejszego kalibru, ale chodziło o pytanie czy prezydent USA może bezkarnie kłamać?


Bush ma kłopoty z Moorem / AFP
Także George W. Bush musi zmagać się z krytyką, a właściwie krytykiem swojej prezydentury. Michael Moore, bo o nim tu mowa, za pomocą środków dziennikarskich w formie filmu dokumentalnego "Fahrenheit 9/11" oskarża Busha o sfałszowanie wyborów prezydenckich, ignorancję, dbanie o interesy wielkich prywatnych firm powiązanych z jego administracją i rodziną oraz przede wszystkim o wciągnięcie kraju w niepotrzebną wojnę o ropę. Czy Michael Moore pozbawi George'a Busha szans na reelekcję? Przekonamy się w czasie jesiennych wyborów prezydenckich w USA.

Afera BBC

Latem ubiegłego roku nad głową szefa brytyjskiego rządu zaczęły zbierać się czarne chmury, gdy BBC podało, że rząd wyolbrzymił informacje w sprawie broni masowego rażenia, by przekonać społeczeństwo do wojny w Iraku. Oliwy do ognia dolała śmierć Davida Kelly'ego, byłego ONZ-owskiego inspektora rozbrojeniowego, a później eksperta brytyjskiego rządu, który potwierdził BBC, że dokumentacja w sprawie irackiej broni masowego rażenia została "spreparowana" na życzenie urzędu premiera.


Raport komisji Huttona mało nie pogrążył Blaira / AFP
Uczony popełnił samobójstwo kilka dni po tym, jak okazało się, że to on ujawnił BBC te informacje. Do wyjaśnienia sprawy powołana została specjalna komisja lorda Huttona, które zbadać miała m.in. rolę ministerstwa obrony w ujawnieniu nazwiska informatora BBC. Na tym tle między rządem a BBC rozgorzała prawdziwa wojna. Ten pierwszy zarzucał medialnej korporacji nierzetelność, BBC zaś obstawała przy swoim, broniąc przy okazji prawa do ochrony tajemnicy dziennikarskiej. Ostatecznie komisja oczyściła z zarzutów premiera Blaira, ustalając, że nie wiedział on o tym, ze raport wyolbrzymia zagrożenie ze strony Iraku.

Polskie afery...


Lew Rywin - skazany w największej aferze ostatnich lat w Polsce / arch. AFP
Prasa w Polsce ma pełne ręce roboty. Afery towarzyszą nam od początku przemian demokratycznych, niestety w Polsce aferzyści raczej nie lądują tam, gdzie w odczuciu społecznym już dawno powinni się znaleźć. Sprawy ciągną się w nieskończoność, wiele niedługo się przedawni i wydaje się, że nikogo ani z lewicy ani z prawicy specjalnie nie martwi ten stan rzeczy. Sądy i prokuratura wydają się bezradne, dzięki czemu populiści zawsze będą mogli skorzystać ze sprawdzonego hasła "rozliczenia z aferzystami". Do normalności trochę nam jeszcze brakuje. Nienormalne jest także to, że większość afer wykrywanych jest w naszym kraju nie przez powołane do tego organy państwowe, lecz przez prasę.

Afery FOZZ, Art-B, Polisy i inne spokojnie odchodzą w niepamięć, a wciąż przybywa nowych - afera Rywina, starachowicka, lekowa... Nie sposób ich wszystkich wymienić.

...i polska sprawiedliwość

Ironią losu jest to, że bohaterowie ujawnianych w prasie afer - które właśnie się przedawniają - skarżą teraz do sądów dziennikarzy, którzy te afery wykryli!

SONDA
Jak oceniasz rolę dziennikarzy w tropieniu afer?
Gdyby nie oni, nigdy nie ujrzałyby światła dziennego
Dziennikarze gonią za sensacją
Wiele medialnych "afer" powstaje na zamówienie polityczne
Dziennikarze ujawniaja, sądy wypuszczają
 
                            Zobacz wyniki



- Już w tej chwili z powództwa negatywnych bohaterów naszych publikacji sądy karne ścigają z całą surowością autorów tekstów. W tym czasie przedawniają się ujawnione przez nas wielkie afery gospodarcze. Na przykład przed sądem gdańskim zmierza ku przedawnieniu proces oskarżonych w sprawie Digitalu. Autorów tekstu na jego temat sąd chciał koniecznie sądzić już po trzech tygodniach od publikacji - podkreśla Anna Marszałek, dziennikarka śledcza "Rzeczpospolitej".

W powszechnej opinii na wykrycie i ukaranie sprawców wielu afer nie ma co liczyć, ponieważ chowają się oni za bezpiecznym parawanem powiązań politycznych. Nawet ujawniane przez media afery rzadko kończą się wyrokiem skazującym, a jeśli nawet tak się dzieje, pozostaje niedosyt, bo nie wszystkie aspekty zostają wyjaśnione i nie wszyscy odpowiedzialni lądują na ławie oskarżonych. Pocieszające jest to, że może być już tylko lepiej.

Jak to się dzieje, że to dziennikarze, a nie organy ścigania, mają większe sukcesy w demaskowaniu przestępców? Czy dziennikarze śledczy to hieny walczące o wierszówkę, czy ludzie wypełniający swoją misję? Czy media w Polsce są naprawdę wolne? Rozmawialiśmy o tym z naszym gościem - Andrzejem Krajewskim, dyrektorem Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Andrzej Brachmański polecił wszczęcie postępowania sprawdzającego dotyczącego próby sprzedaży przez dziennikarza stacji telewizyjnej "4 fun tv" pocisku przeciwpancernego - poinformował PAP w czwartek wydział komunikacji społecznej MSWiA.
Do zdarzenia doszło we wtorek na stacji metra Centrum w Warszawie. Dziennikarz próbował sprzedać prawdziwy pocisk. Prawdopodobnie nie zawierał on dużej ilości materiałów wybuchowych.
Policja sprawdza, czy zostało naruszone prawo i czy było zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.
Według dyrektora zarządzającego stacji Andrzeja Budziszewskiego, zdarzenie z pociskiem było inscenizacją programu pt. "Kędzior show", który dla "4 fun tv" realizuje firma zewnętrzna. Główna osobą programu jest prezenter telewizji "4 fun tv". W różnych odcinkach programu inscenizuje on zabawne sytuacje. "A to się jąka przy kasie, a to nagle zdejmuje płaszcz i zaczyna aerobik na środku Hali Mirowskiej. Badamy reakcje ludzi" - wyjaśnił.
Budziszewski zaznaczył, że to firma zewnętrzna dostarcza scenariusz, sprzęt i materiały do programu. "Byliśmy przekonani, że ten pocisk to atrapa. Policja wykazała niesamowitą czujność i natychmiast prezentera sprawdziła" - dodał.
Budziszewski zapowiedział, że poczeka na wynik ustaleń policji i wtedy podejmie dalsze działania wobec odpowiedzialnych za program.
"4 fun tv" to telewizja interaktywna, skierowana głównie do młodych widzów, którzy mogą sami ją współtworzyć, m.in. poprzez sms-y i internet.

                                         copyright by szpila.net 2005