|
WYWIAD Z KAŚKĄ KOWALSKĄ Twoja najnowsza płyta „5”, ukazała się 13 listopada, Ty też urodziłaś się trzynastego dnia miesiąca. Czy ta liczba ma dla Ciebie jakieś specjalne znaczenie? Przestraszyłam się, kiedy zobaczyłam, że w samolotach nie ma trzynastego miejsca... Myślę jednak, że ta trzynastka jest dla mnie w jakiś sposób szczęśliwa, chociażby właśnie ze względu na datę moich narodzin...
Czym nowa płyta różni się od Twoich poprzednich produkcji muzycznych? Myślę, że nie jest ona tak hardrockowa, jak chociażby „Pełna obaw”. Na nowej płycie pojawiło się trochę elektroniki, ale staraliśmy się używać jej dobrodziejstw w mądry sposób. Znaleźliśmy taką zdrową granicę i myślę, ze to słychać. Wiesz ta płyta byłą w ogóle inaczej nagrywana i zgrywana. Mimo, że różni się od poprzednich, to przecież wciąż jest to rock, tyle że trochę nowocześniej podany. „5” jest przede wszystkim o wiele bardziej dojrzała. W końcu przez ostatnie dwa lata ja sama dojrzałam muzycznie i nie tylko. Także jako kobieta i matka. Nie mogę już pozwolić sobie na to, by być zbuntowaną dziewczyną i tupać nogami. Starzeję się...
Nie przesadzaj. W jednej z piosenek pojawia się sympatyczny dziecięcy głos... To Ola, moja córeczka. To właśnie ta piosenka, do której kręciłam do dzisiejszego rana teledysk. A jak pojawił się tam jej głos? Otóż kiedy nagrywałam demo do tej piosenki Ola siedziała mi na kolanach i w pewnym momencie coś powiedziała, sama nawet teraz nie wiem co. Okazało się to tak miłe, że zostawiliśmy ten jej głos w utworze, bo uważam, że naprawdę powinien był się tam znaleźć.
Czy to prawda, że uczęszczasz na lekcje angielskiego i hiszpańskiego? Tak, uczę się raz w tygodniu, w niedzielę, ponieważ w inne dni nie mam za bardzo czasu, szczególnie teraz, po wydaniu płyty.
Czy w muzycznym środowisku masz przyjaciół? Myślę, że tak, aczkolwiek nie spotykamy się zbyt często przede wszystkim ze względu na charakter naszej pracy. Ale tak, są takie osoby.
Kim jest dla Ciebie Adam Abramek, prócz tego, że wyprodukował Twoją najnowszą płytę? Jest przede wszystkim moim przyjacielem. Człowiekiem, który potrafi przez godzinę słuchać, jak płaczę do słuchawki i pocieszać mnie. Jest wrażliwym człowiekiem, który mnie rozumie, który powiedział mi wiele bardzo mądrych rzeczy. Adam to gość, którego lubię jako faceta za całokształt.
Przy okazji nowej płyty po raz kolejny zmieniłaś swój wizerunek. Kiedyś była to mała, smutna dziewczynka, dziś wyzywający wamp. Czy to aby nie schizofrenia? Nie... To nie jest tak. Akurat w moim przypadku nigdy nikt nie kazał mi wyglądać tak czy inaczej... O wiele lepiej czuję się w krótkich włosach i powiem ci, że kiedy je obcinałam, to poczułam, jakbym odcinała od siebie przeszłość. Zobaczyłam zupełnie inną twarz. Bardziej dojrzałą, pewną siebie... O wiele lepiej się czuję jako dojrzała kobieta.
Jaką rolę odgrywa w Twoim życiu empatia? Myślę, że ogromną. Ja jestem bardzo wrażliwą osobą. Myślę, że jest to całkiem pozytywna cecha, chociaż czasami działa depresyjnie. Ja przeżywam wszystko, co się dzieje wokół mnie tysiąc razy bardziej, niż ktokolwiek inny.
Każda Twoja płyta jest inna. Czy cały czas szukasz w muzyce miejsca dla swoich dźwięków? Cóż, można powiedzieć, że wciąż szukam najlepszych rozwiązań. Poza tym nie chcę, aby słuchacze, a szczególnie dziennikarze mnie szufladkowali. Każda płyta musi być inna, bo ja wciąż chcę szukać, zmieniać i rozwijać się. W najnowszą płytę włożyłam naprawdę dużo pracy i cieszę się, że została doceniona w firmie, w której ją wydaję i nie tylko.
Jak w Twoim przypadku wygląda tworzenie? Tworzysz w bólach, czy z przyjemnością? To jest tak, że zazwyczaj zamykam się w jakim miejscu w domu i pracuję. Często nowy materiał rodzi się w bólach. Zawsze sięgam do moich doświadczeń, opisuję przeżycia, problemy i emocje, jakich doznałam w ostatnim czasie. Myślę, że moim wielkim szczęściem jest to, że mogę o tym pisać, że słuchaczom się to podoba i że mnie rozumieją. To też dla mnie pewnego rodzaju odreagowanie...
Czy Twoim zdaniem muzyka rockowa zaczyna zamierać? Cóż, dzieje się tak, bo lansuje się inne rzeczy. Ja nie mogę zrobić drugiego singla z piosenką rockową, bo prezenterzy radiowi mówią mi, że nie puszczą tego na antenie... Wolą lekko, zwiewnie i niepewnie. To co ja mam robić? To jest chore! Patronem płyty Anity Lipnickiej jest RMF, który nie puszcza na antenie ani jednej piosenki z jej nowego krążka. Paranoja jakaś! Jest tak, że nie tworzymy takiej muzyki, jaką chcemy, tylko taką, jakiej chcą radiostacje. To jakaś choroba psychiczna, niesprawiedliwość. Nie mogę się z tym pogodzić. Gdzie czasy, kiedy puszczało się Soundgarden, Nirvanę itp.? Przecież wiele takich zespołów to klasyka, esencja rocka. Niech wszyscy mają równe prawa. U nas wybiera się jednego artystę i to z zagranicy i gra się go na okrągło. Czemu rozgłośnie zakładają, że wszyscy mają słuchać Britney Spears? Ja nie lubię, jak ktoś mną manipuluje!.
Co chciałabyś przekazać naszym Czytelnikom?Dla mnie chyba najważniejsze jest to, żeby żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Myślę, że jako osoba publiczna mało robię, żeby pomagać innym...
Dziękuję za rozmowę. |