|
Wszystko wskazuje, ze Edyta Górniak nie zakończy swojej kariery
muzycznej, jak jeszcze zapowiadała pod koniec lipca 2004 roku. Wtedy
też Edyta Górniak zamieściła na oficjalnej stronie internetowej list w
którym ogłosiła całkowite wycofanie się z życia publicznego. Winę za
większość nieszczęść, jakie ją spotkały, zrzuciła na
dziennikarzy(więcej).
Tymczasem wczoraj do redakcji portalu Wirtualnemedia.pl Górniak
przesłała list w którym wycofuje się ze swoich wcześniejszych słów. W
liście przeprosiła również dziennikarzy.
"Drodzy dziennikarze,
W październiku tego roku niezawisłe polskie sądy, przed którymi toczą
się sprawy o ochronę moich dóbr osobistych przeciwko wydawcom i
redaktorom naczelnym "Super Expressu" i "Faktu" postanowiły, że do
czasu ostatecznego orzeczenia nie wolno na ich łamach szargać mojej
opinii i ingerować w moje życie prywatne. Właściwi adresaci tych
postanowień przedstawili te decyzje jako wyraz cenzury i kolejny dowód
mojej nieżyczliwości dla dziennikarzy i walki z mediami.
Nic bardziej fałszywego; sąd przyznał mi prawo do spokoju i
prywatności na czas procesu. W żadnej mierze - nikomu! - nie zakazał
informowania o mojej działalności publicznej i drodze artystycznej. Co
więcej, zakaz komentowania i ingerowania w prywatność dotyczy tylko
dwóch tytułów, które nadużyły - moim zdaniem - wolności słowa.
Komentarze jakie się pokazują na łamach "Faktu" dowodzą niestety, że
jest to dla tej gazety stała praktyka. Nie dość, że nie honoruje
postanowień legalnego polskiego sądu, to próbuje skłócić mnie z opinią
publiczną i światem dziennikarzy.
Pragnę powiedzieć to raz jeszcze głośno, bo nie mogę zaśpiewać, choć
ta forma ekspresji jest mi najbliższa: nie jestem wrogiem dziennikarzy
i dziennikarstwa. Bardzo Was szanuję i jestem wdzięczna za lata
zainteresowania, troski i dowodów przychylnosci. Mam między
dziennikarzami wielu przyjaciół. Wielu z Waszego środowiska jest dla
mnie autorytetami. Moja droga artystyczna miała w Was i Waszych
działaniach wielką motywację; ciągle mam nadzieję będzie miała.
Jestem jednak również człowiekiem, żoną i matką swojego
kilkumiesięcznego synka. Pragnę zapewnić moim najbliższym, zwłaszcza w
tych pierwszych - najtrudniejszych dla wielu kobiet miesiącach --
więcej spokoju, niż było mi dotąd dane. Ich zdrowie, spokój, miłość są
dla mnie najważniejsze. Większość ludzi ze świata dziennikarskiego to
rozumie i szanuje. Niektórzy jednak tego nie potrafią. Natręctwem,
agresją i brakiem wyczucia rujnują wartości tak dla mnie dziś ważne.
To przeciwko nim się obracam. To przed nimi się bronię. Dlatego
poszłam do sądu. W imię zasad. W imię swojej godności. W imię
wspólnych wartości świata, w którym na równi istnieją dziennikarze i
piosenkarka Edyta Górniak.
I sprawa dla mnie szczególnie ważna. Pragnę Was przeprosić za
wypowiedziane slowa, kierowane wielkimi emocjami, jakie towarzyszyly
nagminnym oszczerstwom. Odpracuję to - mam nadzieję - miłością do
rodziny, mojego synka, męża i sztuki, którą kocham i która jest dla
Was wszystkich. Już niedługo powrócę z nową muzyką. Mam nadzieję, że
Nią przede wszystkim odzyskam tak ważne dla mnie - Wasze zaufanie.
Z poważaniem - Edyta Górniak" |