|
WYWIAD Z PAWŁEM KUKIZEM Impreza na której dzisiaj gracie jest darmowa dla publiczności. Czy zdajesz sobie sprawę, że występ na takiej imprezie to swoisty drenaż z własnej publiczności? Cóż, niedawno grałem w miejscowości, która jest oddalona stąd raptem o 30 kilometrów i z frekwencją nie było źle, aczkolwiek zgadzam się, że jest to pewien drenaż ale... Widzisz, gdyby to było państwo konsumpcyjne o rozwiniętym systemie kapitalistycznym to wtedy wszystko byłoby okej i ja nie musiałbym się zastanawiać nad takimi występami. Ponieważ jednak jest to kraj paranoi, to sytuacja wygląda tak a nie inaczej. Przyjechałem zagrać tutaj, bo zaciekawił mnie fakt, że taka mała miejscowość jak ta jest w stanie zapłacić niemałe przecież honorarium, jakie zespół pobiera za koncert.
Najnowsza płyta Piersi „Pieśni ojczyźniane” różni się wyraźnie od waszych poprzednich albumów, choć na pewno zbytnio nie zaskoczyła prawdziwych sympatyków zespołu. Jak oceniasz ją Ty i odbiorcy? Wiesz, trudno mówić o odbiorcach, kiedy płyta nawet w małych miastach kosztuje blisko 50 złotych stanowiąc tym samym równowartość 1/10 pensji pielęgniarki. A do m.in. takiej grupy ta płyta była skierowana. Paranoją trąci fakt, że po ukazaniu się płyty kosztowała ona w sklepach muzycznych tyle, ile płyta Michaela Jacksona... Ludzie kupowali naszą przede wszystkim od piratów, do czego zresztą sam ich zachęcałem. Dla mnie jej cena była po prostu absurdalna. A od strony muzycznej na „Pieśniach ojczyźnianych” nie ma ani jednego hitu, ani jednej piosenki takiej jak „Całuj mnie”, czy „Hela”, czyli utworu, który napędziłby cały album. Nie myślałem w ten sposób. Chciałem zrobić dokładnie taką płytę, jaka powstała zdając sobie sprawę, że od strony komercyjnej może być to wielki niewypał. Ale następną płytę mogę zrobić totalnie komercyjną. I nie chodzi tu tylko o pieniądze. Chodzi o moją wolność.
Czy czujesz, że wciąż jeszcze jesteś postrzegany za dyżurnego buntownika kraju? Powiem tak; mówi się o mnie, że jestem skandalistą. Prawda jest natomiast taka, że skandaliczne są sytuacje, które opisuję. Trudno powiedzieć o dziennikarzu, który publikuje zdjęcia zamordowanych Czeczenów, że jest mordercą, prawda? Ja niemal to samo robię na scenie, tyle, że w wersji słowno – muzycznej. I tyle.
Czy pozwolisz zadać sobie pytanie o internetową transmisję z Twojego domu? Czemu nie? Problem w tym, że wielu nie zrozumiało idei całej tej akcji. Kamera zamontowana w moim studio włączana była wtedy, kiedy do niego wchodziłem. Puszczałem wtedy muzykę, którą kocham, rozmawiałem z ludźmi nie musząc stukać w klawiaturę... Była to kapitalna sprawa. Chcę podkreślić, że nie ma to nic wspólnego z obnażaniem się! Poza tym powiem ci, że przerażające jest to, że w naszym kraju internet dla bardzo wielu jest niemalże narzędziem szatana . I według mnie to jest chore. Tak samo jak ceny za korzystanie z sieci.Dziwi mnie to, że prasa, czy ogólnie media, które powinny przecież kreować pewną świadomość traktują taką rzecz jak internet jako diabelski wynalazek! Media piszą z jednej strony o wejściu do Europy, a z drugiej takie rzeczy, jak internet, kamera itp. są dla nich czymś kosmicznym... Wiesz, ja rozmawiałem niedawno z czołowymi polskimi gazetami i przekonałem się, ku mojemu przerażeniu, że pracujący w nich dziennikarze nie mają pojęcia jak wysłać maila!!! Dramat bracie! Czołowe polskie nazwiska dziennikarskie! Nic dodać nic ująć.
Paweł w drodze na wspomniany koncert zatruł się jedzeniem kupionym w przydrożnym barze, czego nie omieszkał opowiedzieć zgromadzonej publiczności. Podczas występu Piersi na stanowisku akustyka stał kilkunastoletni młodzieniec, wynikiem czego wokalista i gitarzysta nie mieli szansy prawidłowego odsłuchu scenicznego swoich poczynań. Mimo to koncert wypadł znakomicie, co po raz kolejny potwierdziło wysoki poziom muzyków i ich szefa.
|