|
WYWIAD Z ANITĄ LIPNICKĄ Twoja najnowsza płyta, „Moje oczy są zielone” to prawdziwie popowy materiał. Zgodzisz się z tym? Wiesz, ja nie za bardzo lubię rozmawiać o gatunkach muzycznych. Ja po prostu piszę piosenki i nie do mnie należy ocena gatunków. To po prostu moja płyta.
Czym zatem Twoja najnowsza produkcja różni się od poprzednich? O, wieloma rzeczami. Przede wszystkim jest o wiele mniej ballad, za to słychać tu o wiele więcej piosenek o charakterze gitarowym. Myślę, że pomysł na to, żeby nagrywać w Polsce z zespołem sprawdził się w stu procentach i jestem bardzo zadowolona z tego, co się muzycznie dzieje na tej płycie. W końcu udało mi się zebrać stały zespół. Moi muzyczni koledzy od pierwszej fazy powstawania materiału byli w ten projekt bardzo zaangażowani, a ja byłam bardzo otwarta na ich sugestie i propozycje. Dawali naprawdę dużo ciekawych pomysłów. Zresztą daliśmy wspólnie kilka koncertów latem i zimą znów zamierzamy koncertować. Płyta rodziła się dziewięć miesięcy i tworzona była także w bólach, bo tak z twórczością bywa... Nigdy nie jest łatwo. Okazało się, że towarzyszyła nam tak zwana zła passa. Mieliśmy ciągłe problemy z „przedmiotami martwymi”, były dosyć złośliwe. Już w studio nagraniowym kilka razy zawiesił nam się komputer, mało brakowało, a stracilibyśmy wszystko, co nagraliśmy. Ostatecznie jednak wszystko skończyło się dobrze. Teksty na tej płycie i w ogóle opisują jak zwykle mój stan duchowy w danej chwili życia. Powstawały też w sposób raczej nieregularny. Bywały dni, kiedy świetnie mi się pisało, ale były też takie chwile, kiedy godzinami nie udawało ni się nic stworzyć. Ostatecznie jednak wszystkie teksty na nowej płycie dotyczą moich przeżyć, można by powiedzieć, że oparte są na faktach. Myślę, że dokładnie słychać w nich, na ile zmieniłam się od poprzedniej płyty, choć po raz kolejny zwierzam się słuchaczom ze swoich wewnętrznych rozterek i przemyśleń.
Czy tworzenie nowej płyty w Twoim przypadku zawsze wiąże się z problemami, czy raczej jest dla Ciebie przyjemnością? Jest to zawsze duża przyjemność. Nawet jeśli jest trudno, to tym większa jest przyjemność, kiedy całość się kończy Zawsze efekt finalny nagrań rekompensuje wszelkie bóle i cierpienia. Ja nie wyobrażam sobie życia bez twórczości, tworzenia. To mnie napędza i daje mi poczucie wartości. Wtedy czuję się potrzebna w jakiś sposób ludziom i samej sobie.
Czy takie trasy koncertowe i promocyjne, jak chociażby ta obecna są złem koniecznym, czy przyjemnością? Przyjemności w tym mało, dlatego, że właściwie nie mam czasu na wiele rzeczy. Są oczywiście miłe chwile w spotkaniach z fanami i ludźmi, którzy mają wielokrotnie coś miłego do powiedzenia. Uciążliwe jest natomiast udzielanie dwudziestu wywiadów pod rząd w ciągu trzech godzin, co zdarzyło mi się niedawno podczas radiowej konferencji prasowej. Z reguły padają podobne pytania...
Czy nie zazdrościsz swoim śpiewającym koleżankom posiadania potomka? Nie! Czego tu zazdrościć? Taki instynkt macierzyński jest wymyłem mężczyzn. Coś takiego nie istnieje według badań naukowych. To efekt kultury i cywilizacji. Tak nas (kobiety) wychowano, abyśmy czuły się winne, jeżeli nie odczuwały instynktu macierzyńskiego. Ja bardzo pragnęłabym mieć dzieci, to jest moje największe marzenie, ale przede wszystkim potrzebny jest mi do tego mąż i ewentualny ojciec, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego. Dlatego poczekam...
Czy Anita Lipnicka miewa jesienne depresje i jak sobie z nimi radzi? Oczywiście, że miewam depresje, tak samo jak i chwile euforii. Najlepszym lekarstwem w moim przypadku jest sen. Nic lepszego nie wymyślono.
Kiedy rozmawiałem z Tobą dwa lata temu w Katowicach, powiedziałaś, że zamierzasz wydać płytę koncertową... I co? Wiesz, wtedy miałam taki zamiar i bardzo chciałam nagrać płytę koncertową. Stało się jednak tak, że z różnych przyczyn taka płyta nie powstała. Wolałam poczekać aż zrobię coś z czego będę dumna, niż ratować się jakimiś półśrodkami. Chciałbym żeby taka płyta była wyjątkowa, inna niż wszystkie tego typu produkcje na naszym rynku płytowym.
Co chciałabyś przekazać naszym Czytelnikom? Proponuję, by żyli zgodnie z własnym sumieniem, i przeznaczeniem. Trzeba robić to, co naprawdę się kocha... Ja otrzymałam taką szansę i jestem naprawdę szczęśliwa. Życzę wszystkim by ich marzenia także się spełniały.
|