|
Sąd
Okręgowy w Warszawie uchylił we wtorek wyrok sądu I instancji
przyznający byłemu prowadzącemu główne wydanie "Faktów" w TVN
Tomaszowi Lisowi odszkodowanie (ponad 200 tys. zł) z tytułu wadliwego
rozwiązania umowy o pracę. Sąd przekazał sprawę do ponownego
rozpoznania.
O decyzji sądu poinformował rzecznik TVN Andrzej Sołtysik.
W kwietniu sąd pracy, nie przeprowadzając postępowania dowodowego,
stwierdził, iż wypowiedzenie umowy o pracę z Tomaszem Lisem było
formalnie wadliwe. Przyznał też dziennikarzowi prawie ćwierć miliona
złotych odszkodowania.
TVN złożyła w tej sprawie apelację. Sąd II instancji uznał, że podczas
rozprawy kwietniowej TVN była pozbawiona możliwości obrony swoich
praw, a wyrok został wydany z rażącym naruszeniem przepisów
proceduralnych - po posiedzeniu, które zostało wyznaczone jedynie w
celu rozpoznania wniosku o przeprowadzenie rozprawy przy drzwiach
zamkniętych.
"Sąd zakwestionował dziś tryb, w jakim doszło do rozstrzygnięcia w
sądzie I instancji, a nie treść orzeczenia tego sądu. Więc, jak
rozumiem, sąd doszedł do wniosku, że nastąpiło formalne uchybienie i
cała sprawa zaczyna się od nowa" - ocenił we wtorek Tomasz Lis.
Dodał, że w momencie, gdy sąd dojdzie do meritum sprawy, będzie chciał
stawiać się na rozprawach.
Tomasz Lis został zwolniony z pracy w TVN w lutym. Według zarządu
stacji, swoimi działaniami w innych mediach doprowadził do kryzysu
zaufania w relacjach z kierownictwem TVN. W styczniu Lisa odsunięto od
prowadzenia "Faktów" do czasu wyjaśnienia spekulacji na temat jego
udziału w wyborach prezydenckich, zapoczątkowanych publikacją "Newsweeka".
Tygodnik zamieścił sondaż o szansach w wyborach prezydenckich
uwzględniający Lisa.
Tomasz Lis mówił wówczas, że prezydencki sondaż w "Newsweeku" był
pretekstem, żeby go zwolnić. W wielu wypowiedziach prasowych
podkreślał, że nadal chce być dziennikarzem. W lutym złożył pozew w
sądzie pracy. Zapowiedział, że przeznaczy odszkodowanie na cele
społeczne i edukacyjne.
Obecnie Lis jest członkiem zarządu stacji Polsat ds. programowych. |