::  STRONA NIE TYLKO DLA DZIENNIKARZY  ::

 
   

 

WIADOMOŚCI DZIENNIKARSKIE   sondy sms forum czat

 

 
DZIENNIKARZE I WŁADZA | SKANDALE MEDIALNE | WYWIAD TYGODNIA |

TEMAT MIESIĄCA

DŹWIĘKI
FOTO
NEWS
PORADY
TEKSTY
STUDIA
PROFESJA
LITERATURA
SZUKAJ
LINKI
QMPLE
AUTOR
KSIĘGA GOŚCI
 
ODESZLI....
WALDEMAR
MILEWICZ
+++
MARCIN
PAWŁOWSKI
 
SUBSKRYPCJA

 

GWIAZDY WRACAJĄ DO RADIA
27-01-2010

Do Polskiego Radia wracają ludzie, którzy odeszli lub zostali zwolnieni za poprzedniego zarządu. Oprócz Marka Niedźwieckiego pracę w publicznej rozgłośni ponownie zaczynają m.in. Roman Czejarek i Zygmunt Chajzer. Rozmowy toczą się z Tadeuszem Sznukiem, który miałby mieć stały program w radiowej Jedynce. Zarząd spółki liczy, że w ten sposób utrzyma słuchaczy i ściągnie do radia sponsorów, a tym samym zagwarantuje radiu pieniądze z innych źródeł niż abonament, którego ściągalność dramatycznie spadła. Na początek dawne głosy mają przyciągnąć sponsorów dla najbardziej znanej audycji Polskiego Radia "Lata z Radiem", na którą potrzeba kilka milionów złotych. "W kasie Polskiego Radia nie ma pieniędzy na organizację tak wielkiej imprezy, jak +Lato z Radiem+" - powiedział w środę na konferencji prasowej członek zarządu PR Paweł Majcher, dodając, że audycja w całości ma być sfinansowana ze środków komercyjnych. "Pieniądze z abonamentu, które są coraz niższe z transzy na transzę, nie będą przeznaczane na »Lato z Radiem«, tylko na bieżące działanie anten" - powiedział Majcher. Dlatego - jak podkreślił - radio ściąga do audycji jej dawnych współtwórców: Romana Czejarka i Zygmunta Chajzera, którzy w połączeniu z ok. 4,5 milionową rzeszą słuchaczy Jedynki mają być gwarancją pozyskania komercyjnych środków. Według Chajzera część sponsorów już zadeklarowała wsparcie audycji. Takie deklaracje złożyły też liczne miasta zainteresowane organizacją u nich koncertu "Lata z Radiem". Czejarek, który od 1 lutego będzie kierownikiem redakcji kulturalno-naukowej Programu I podkreślił, że chce wnieść do Polskiego Radia doświadczenie z ostatnich trzech lat pracy w mediach komercyjnych. "To nie znaczy oczywiście, że my mamy równać do mediów komercyjnych, bo misja radia publicznego jest zupełnie inna (...), ale to naprawdę nie znaczy, że dwie godziny programu, czy trzy czy pięć godzin ma robić osiemdziesiąt czy sto osób. Oczywiście nie jedna, jak w stacji komercyjnej, ale może pięć, dziesięć dobrze dobranych" - powiedział Czejarek. "»Lato z Radiem« musi na siebie zarobić i jeszcze na inne programy (...) i myślę, że podobnie uda się zrobić z »Czterema Porami Roku«, bo w tej chwili jest to w Jedynce najbardziej słuchany program. No to jeżeli najbardziej słuchany program nie jest w stanie zarobić, to co mówić o innych pasmach. Ono musi, zachowując pewne wartości radia publicznego, być w stanie zdobyć pieniądze, których w tej chwili to radio nie ma. To się da zrobić, ale to wymaga pewnej rewolucji" - dodał. Majcher powiedział, że wracający do Polskiego Radia byli pracownicy w obecnej sytuacji finansowej spółki nie mogą liczyć na kontrakty gwiazdorskie. Zapewnił jednak, że "pieniędzy na wypłaty nie zabraknie", spółka ma na razie płynność finansową, a w najbliższych miesiącach będzie wdrażać niezbędne zmiany, by "wystarczyło na ZUS". "Jestem przekonany, że to zrobimy" - ocenił Majcher. Według prognoz KRRiT w 2010 r. Polskie Radio ma uzyskać z abonamentu między 100 a 130 mln zł, co oznacza spadek wpływów do poziomu jednej trzeciej tego, czym spółka dysponowała w 2009 r. Jak informował prezes spółki Jarosław Hasiński, takie środki wystarczą jedynie na "pokrycie stałych kosztów administrowania infrastrukturą spółki, emisję i rozsył sygnału radiowego oraz tworzenie prostych audycji radiowych". Dlatego radio zapowiada "drastyczne cięcia w wydatkach", w tym m.in. zwolnienia pracowników. Wracający do pracy w Polskim Radiu Niedźwiecki, Czejarek, Chajzer czy prawdopodobnie Sznuk - z którym jak powiedział Majcher trwają rozmowy - odeszli lub zostali zwolnieni z rozgłośni w czasie, gdy spółką zarządzał prezes Krzysztof Czabański (od 2006 r.). W trakcie kadencji jego zarządu głośne stały się sprawy związane ze zwolnieniami pracowników. Niektóre z nich finał znalazły w sądach (m.in. proces z dziennikarką Marią Szabłowską, która przypisywała członkowi zarządu Jerzemu Targalskiemu obraźliwe wypowiedzi pod jej adresem). Zwolniony został również m.in. Tadeusz Sznuk, o którego popularności Targalski powiedział w jednym z wywiadów, że "jak się puści w obozie koncentracyjnym miły głos, to też ludzie się z nim zżyją". W środę wicedyrektor Programu I Mariusz Dąbrowski powiedział: "Skończyło się w Polskim Radiu coś takiego, jak niefajne żegnanie się z ludźmi. Szanujemy tych wszystkich, którzy reprezentują PR, którzy są w barwach PR, i jeśli przychodzi nam się rozstać, rozstajemy się w sposób elegancki i godny". "To były podłe czasy i mam nadzieję, że te czasy nie wrócą - czasy czystek, bo tak to należy nazwać; czasy pogardy dla tych, którzy pracowali w tym radiu wiele lat; czasy nienawiści; czasy smutnych korytarzy" - powiedział Chajzer.
----------------------------------------------------------------------------------------
Stowarzyszenie Dziennikarzy potępia zachowanie TVP
24-09-2009

Jako niezgodne z zasadami etyki dziennikarskiej i "zwykłą przyzwoitością" ocenił warszawski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przemilczenie przez TVP sporu o władzę w telewizji publicznej. Szef Agencji Informacyjnej TVP Jan Piński odpowiada, że jest to jego decyzja, wynikająca z troski o dobry wizerunek spółki. Warszawski oddział SDP oświadczył, że wedle informacji Stowarzyszenia "kierownictwo Agencji Informacyjnej TVP zakazuje dziennikarzom umieszczania w programach informacyjnych tematów dotyczących powołania nowej rady nadzorczej TVP". - Chowanie głowy w piasek i przemilczanie istotnych informacji jest niezgodne z zasadami etyki dziennikarskiej i zwykłą, ludzką przyzwoitością - głosi komunikat. Warszawskie SDP przypomina przy tym wypowiedź p.o. prezesa TVP Piotra Farfała, który powiedział w poniedziałek, że programy TVP są rzetelne i obiektywne. - Czy kryteria rzetelności i obiektywizmu spełniają programy informacyjne TVP - "Teleexpress", "Wiadomości", "Panorama", wreszcie kanał INFO, które w ogóle nie informują o tym, co dzieje się od kilku dni wokół telewizji publicznej? Czy dziennikarze tej telewizji - reporterzy, wydawcy, wreszcie dyrektorzy nie potrafią w sposób rzetelny i wyważony omówić sytuacji, o której obszernie informują inne telewizje, radiostacje, prasa, a także radio publiczne? - pyta SDP w komunikacie prasowym. Szef Agencji Informacji TVP Jan Piński powiedział, że "decyzja o tym, żeby nie informować na bieżąco o szczegółach sporu właścicielskiego wokół władz TVP o to, kto jest legalną władzą w telewizji, wynika z troski o wizerunek TVP, a także o finanse spółki - zarówno w postaci abonamentu, jak i przychodów z reklam". - Krytykujące nas media prywatne, same nigdy nie relacjonowały sporów właścicielskich w swoich władzach - powiedział Piński dodając, że te same media konkurują z TVP o widza. - W momencie, w którym będzie znane rozstrzygnięcie sądowe w sprawie sporu we władzach TVP, telewizja o nim poinformuje - zapewnił Piński. Podkreślił też, że decyzję o tym, by nie relacjonować na bieżąco sporu o władzę spółkę podjął on sam, jako szef Agencji Informacji. Od soboty w telewizji publicznej funkcjonują dwa, zwalczające się zarządy: dotychczasowy p.o. prezes telewizji Piotr Farfał i nowy zarząd, który tworzą p.o. prezes Bogusław Szwedo i Małgorzata Wiśnicka-Hińcza. Obie strony czekają teraz na decyzję Krajowego Rejestru Sądowego, gdzie wpłynęły wnioski dotyczące wpisania zmian we władzach TVP. Obecnie według wpisu w sądowym rejestrze p.o. prezesem telewizji jest Farfał.
----------------------------------------------------------------------------------------
RMF FM i Radio ZET spotkają się w sądzie
24-09-2009

RMF FM pozwało Radio ZET - żąda zaprzestania używania przez nie nazwy "Wielka kumulacja" oraz 500 tys. zł rekompensaty. Druga strona zapowiada kontrpozew. Poszło o SMS-owy konkurs pt. "Wielka kumulacja", który od stycznia prowadzony jest na antenie RMF FM. Radio ZET uruchomiło własny 14 września. - Cieszę się, że nasza praca tak podoba się na Żurawiej (siedziba Radia Zet - red.), ale mniej jestem zadowolony z tego, że niektórzy słuchacze mogą nie wiedzieć, czy kupują oryginalne dżinsy, czy też podróbkę - twierdzi Tadeusz Sołtys, prezes RMF FM. Aby wyjaśnić tę sytuację RMF FM złożył w środę w krakowskim sądzie pozew przeciw Radiu Zet wnosząc o zaprzestanie używania na antenie stacji Radio ZET i w akcji promocyjnej określania prowadzonego przez nią konkursu jako "Wielka Kumulacja". RMF FM występuje także o nakazanie Radiu ZET zaniechania wszelkich działań polegających na kopiowaniu działań i pomysłów RMF-u z zakresu koncepcji programowej i promocyjnej na antenie Radia ZET oraz w akcjach promocyjnych tego radia. Ponadto pozywający żąda wyemitowania przez Radio Zet na swojej antenie oraz RMF FM wyjaśnienia sytuacji i przekazania 500 tys. zł rekompensaty na rzecz Fundacji Kultury. - Sformułowania "wielka kumulacja" Radio ZET używa w swoich konkursach od wielu lat i na ogólnopolskim rynku radiowym od wielu lat jest pionierem w dziedzinie loterii SMS-owych - twierdzi Mateusz Kirstein, redaktor naczelny Radia Zet. W tym samym tonie zostało utrzymane oświadczenie wydane wczoraj przez Radio Zet, w którym czytamy m.in: "zarzuty stawiane Radiu ZET przez spółkę Radio Muzyka Fakty uważamy za całkowicie bezzasadne, a wręcz absurdalne." Radio Zet przypomina, że poprzednia loteria nadającej z Kopca Kościuszki w Krakowie stacji prowadzona od początku tego roku pod nazwą "Wielka Kumulacja", jest obecnie przedmiotem postępowania karno-skarbowego prowadzonego przez III Urząd Skarbowy Warszawa-Śródmieście. "W związku z tym, że stacja RMF FM zaczęła organizować podobne konkursy, korzystając ze sposobu komunikacji, a także renomy jaką na tym polu przez lata zdobyło i utrwaliło Radio ZET, spółka Radio ZET w obronie swojego interesu zgłosiła znak towarowy "Wielka Kumulacja" do zarejestrowania w Urzędzie Patentowym. Dalsze kroki na rzecz ochrony swych praw, Radio ZET będzie podejmować na drodze sądowej" - napisano w przesłanym do portalu Wirtualnemedia.pl oświadczeniu. RMF FM nie chce jednak odnosić się do informacji zawartych w oświadczeniu Radia Zet.
----------------------------------------------------------------------------------------
NIE BĘDZIE POLSKIEGO RADIA W LONDYNIE
22-02-2009

Po doniesieniach prasowych o bardzo wysokim wynagrodzeniu londyńskiego korespondenta Polskiego Radia zarząd spółki zdecydował o zlikwidowaniu placówki w Wielkiej Brytanii. W oficjalnym komunikacie zarząd Polskiego Radia uzasadnia to względami ekonomicznymi. ”Szczególnie dziś nie możemy akceptować kosztów utrzymania tej placówki. Korespondencje dla Informacyjnej Agencji Radiowej z Londynu nadal przesyłać będzie nasz współpracownik Grzegorz Drymer” – tłumaczy cytowany w komunikacie prasowym Robert Wijas, p.o. prezes Polskiego Radia. Dotychczasowy korespondent Rafał Brzeski z końcem marca wraca do kraju. Do Londynu został wysłany 1 września 2007 roku. Pozostanie pracownikiem radia. W ub. tygodniu ”Gazeta Wyborcza” ujawniła część wniosków z audytu w Polskim Radiu przeprowadzonego na zlecenie ministra skarbu. Jednym z zarzutów była zbyt wysoka pensja Brzeskiego – 10,4 tys. euro miesięcznie.
----------------------------------------------------------------------------------------
KOTECKA ŻEGNA SIE Z TVP
22-02-2009

Patrycja Kotecka wicedyrektor Agencji Informacji Telewizji Polskiej SA wczoraj mailowo pożegnała się z zespołem. Napisała w nim: ”dziękuję Wam za współpracę i za to, że mogłam na Was polegać. Pokazywanie prawdy wymaga osobistej odwagi, której nam nie brakowało. To nasze dziennikarskie powołanie. Przyszło nam pracować w TVP w niełatwych czasach, często pod presją nieuczciwych ataków. Wierzę jednak, iż rzetelność i przyzwoitość to wartości, o które warto walczyć”. Mail zakończyła sformułowaniem: ”Do zobaczenia!”. Kotecką zwolnił Piotr Farfał, p.o. prezes TVP.
----------------------------------------------------------------------------------------
NIE BEDZIE ZAKAZU PRZEKLINANIA
21-02-2009

Poznańska telewizja WTK po wycieku do Internetu filmu podobnego do nagrania z przeklinającym w studiu TVN-u Kamilem Durczokiem, wprowadziła zakaz przeklinania w pracy. TVN nie zamierza stosować takich zasad. Na filmie WTK widać prezenterkę serwisu ”Pulsu dnia”, która przeklina, nie wiedząc, że jest na wizji. Jak opisuje ”Gazeta Wyborcza Poznań”, po tym wydarzeniu wprowadzono zakaz przeklinania w newsroomie. – Ludzie zaczęli się pilnować. Oczywiście zdarza się, że ktoś jeszcze przeklnie, ale widzę po sobie, że można to ograniczyć – mówi Remigiusz Koziński, dyrektor programowy WTK. Dodaje, że nie były potrzebne żadne sankcje. – Był pomysł, żeby ustawić puszkę, do której wrzucano by złotówkę za każde brzydkie słowo, ale jak dotąd puszki nie ma, a ludzie sami z siebie ograniczyli przeklinanie – zapewnia Koziński. TVN nie zamierza wzorować się na WTK. – Nie wszystkie wzorce trzeba naśladować, szczególnie jeśli wiadomo z góry, że są nieskuteczne – mówi Karol Smoląg, rzecznik prasowy TVN-u. W piątek w Internecie pojawiło się nagranie, na którym Kamil Durczok w ostrych słowach zwraca uwagę realizatorowi wizji, że stół prezenterski jest brudny.
----------------------------------------------------------------------------------------
Tok FM zwalnia
21-02-2009

Kierownicy redakcji sportu i kultury oraz szefowa anteny Tok FM otrzymali wypowiedzenia. To efekt redukcji etatów w ramach zmniejszenia zatrudnienia w Grupie Kapitałowej Agory (Agora SA jest większościowym udziałowcem rozgłośni). Z Tok FM odchodzą szefowie: sportu Łukasz Starowieyski, kultury Katarzyna Zacharska i anteny Anna Golas. Ewa Wanat, redaktor naczelna Tok FM, nie wyklucza, że rozgłośnia zaproponuje w przyszłości zwolnionym osobom współpracę. Grupa Kapitałowa Agory w ramach programu zmniejszenia zatrudnienia zwolni do 300 pracowników, część w ramach zwolnień grupowych w spółce Agora SA. Według nieoficjalnych informacji ”Presserwisu” redukcja zatrudnienia zostanie przeprowadzona też w Grupie Radiowej Agory (należy do Agory SA, jest właścicielem sieci Złote Przeboje i Roxy FM)
----------------------------------------------------------------------------------------
Polskie Radio bez budżetu
21-02-2009

rada nadzorcza Polskiego Radia nie zaakceptowała przedstawionego przez zarząd planu finansowego na 2009 roku, bo nie chciała się zgodzić na prognozowaną stratę finansową. ”Już ubiegły rok radio zakończyło - według wstępnych szacunków - stratą 13 mln zł. Nie możemy się zgodzić na kolejną” - powiedział w rozmowie z PAP-em przewodniczący rady Adam Hromiak. P.o. prezes radia Robert Wijas zapowiada, że nowy projekt budżetu będzie chciał przedstawić na kolejnym posiedzeniu rady nadzorczej - 7 marca. ”Cel, jaki sobie wyznaczamy, to zachować płynność finansową, utrzymując jednocześnie misyjny charakter Polskiego Radia. Zarząd w poprzedniej konfiguracji uważał to zadanie za niewykonalne” - powiedział Wijas. Zarząd już zdecydował się na ok. 15-proc. cięcia honorariów pracowników oraz zrezygnował z części współpracowników. Podczas kolejnego posiedzenia Wijas będzie przekonywał radę nadzorczą do przekształcenia obecnego Polskiego Radia Euro w kanał informacyjny.
----------------------------------------------------------------------------------------
Skworz: wstyd mi, że jestem dziennikarzem
21-02-2009

Ze zdumieniem czytam relacje wszystkich głównych gazet w kraju z wyprowadzenia awanturującego się Jana Rokity z samolotu Lufthansy. Koledzy z redakcji „Dziennika” poświęcili na to prawie całą stronę oraz komentarz zastępcy redaktora naczelnego: „Chamstwo i przemoc wobec Jana Rokity trzeba wyjaśnić”. Może w komisji śledczej? – pytam. Co tu wyjaśniać? Nasz nowy kolega zapomniał, że nie jest już politykiem, tylko zwykłym obywatelem. I mimo że miał bilet klasy ekonomicznej, uznał, że kapelusz żony i płaszcze powinny lecieć w biznesie. A gdy stewardesa nie stanęła po jego stronie, rozpoczął awanturę. To żałosne wydarzenie nadaje się wyłącznie do rubryki policyjnej na lokalnych stronach gazet. Ale nie! Polscy dziennikarze stanęli za Rokitą. „Dziennik”: „Niemcy brutalnie potraktowali Rokitę”, „skandaliczny akt agresji wobec polskiego obywatela”. „Polska”: „Skandal na lotnisku w Monachium”. W „Gazecie Wyborczej” Jan Rokita mówi: „Traktowali mnie jak psa, z niemiecką nienawiścią do Polaka”. Według relacji Rokity polska konsul w Monachium to „anioł”, a tamtejsze lotnisko „jest piekielne”. „Pewnie do teraz siedziałbym w areszcie” – mówi, bo bolą go ręce po „koszmarnych niemieckich kajdanach”. A na lotniskowej policji „czuł się jak na posterunku MO w PRL”. Wyciąganie przy tej sprawie nienawiści narodowościowej jest małe i obraża naszych sąsiadów. Wierzę, że publicystyka Rokity nie cierpi na taką przesadę, jak jego relacje z nocy w Monachium. Bardziej niż postawa Rokity martwi mnie stanowisko innych dziennikarzy. Oni mają obowiązek ważyć słowa. Bo jeśli w Monachium mieliśmy do czynienia ze „skandalicznym aktem agresji”, to jak nazwiemy agresję prawdziwą? Jeśli zużyjemy wielkie słowa na kapelusz pani Nelli, jak opiszemy tragedię? Znajmy miarę. Czy dla zwykłego obywatela konsul w Monachium wstanie o piątej rano? Czy nie słychać wyższości w głosie Rokity, gdy mówi: „Po zaglądnięciu do Wikipedii traktowano nas zupełnie inaczej”. Dziennikarze mają obowiązek dbać o prawa także tych, których w Wikipedii nie ma. Pytam was – nie macie sobie nic do zarzucenia? Czy sądzicie, że Polacy nie pamiętają, iż przed kilkoma dniami nie broniliśmy naszego rodaka – nie przed pobrudzeniem płaszcza, ale obcięciem głowy! Że nie zrobiliśmy nic, by naciskać na rząd o jego ratowanie. Że nie rozliczaliśmy ni służb dyplomatycznych, ni tajnych. Podziękowania rządu za postawę mediów w sprawie zamordowanego geologa Piotra Stańczaka są splunięciem nam w twarz. Zasłużyliśmy na nie. Gdyby Rokicie spadł z głowy kapelusz, pewnie powstałyby o tym telewizyjne filmy. Nie mamy prawa zajmować się sobą i urojonymi problemami naszych kolegów, gdy inni naprawdę cierpią. Nie ośmieszajmy naszego zawodu. Dziś wstyd mi, że jestem dziennikarzem. Andrzej Skworz Redaktor naczelny „Press”
----------------------------------------------------------------------------------------
W marcu ma zostać podpisany Kodeks Etyki Internetu
21-02-2009

Dziś rozpoczną się prace nad Kodeksem Etyki Internetu. Podpisanie dokumentu ma nastąpić w marcu. Kodeks ma być porozumieniem przedstawicieli polskich portali i dostawców usług internetowych prowadzącym do zwalczania treści i zachowań zabronionych, zwłaszcza pornografii z udziałem dzieci i przekazów nawołujących do nienawiści. Zostaną w nim ustalone zasady postępowania w przypadkach naruszania zakazów etycznych. Ruszy także skierowana do rodziców kampania medialna poświęcona bezpiecznemu korzystaniu z komputera i Internetu. Koordynatorem prac nad kodeksem jest pełnomocnik rządu ds. równego statusu prawnego Elżbieta Radziszewska
----------------------------------------------------------------------------------------

ARCHIWUM:
1 : 2 : 3 : 4 : 5 : [...] »

                                         copyright by szpila.net 2005