|
NIE NARZEKAM KASIA NOSOWSKA, wokalista zespołu HEY – wywiad.
W poniedziałek w sklepach ukazała się najnowsza, koncertowa płyta grupy Hey, będąca niejako prezentem w dziesiąte urodziny grupy. To już wasze drugie koncertowe wydawnictwo… Tak, to nasza druga płyta „live” i również na tej płycie pokazujemy pewnego rodzaju przekrój przez naszą twórczość. Lista utworów, które znalazły się na płycie powstała w oparciu o głosowanie ludzi, przyjaciół, fanów. Za warstwę repertuarową SA więc odpowiedzialni w większości młodzi ludzie, którym zaufaliśmy. Na płycie znaleźć można nowe i stare piosenki. Tym starszym zmieniliśmy troszkę aranżacje, by nabrały świeżości i oddechu. Brzmią inaczej, ale wciąż są to te same kompozycje, które kiedyś przyniosły nam szczęście.
10 lat to czas, który składania do spojrzenia wstecz i poczynienia pewnych wniosków. Jak to wygląda w przypadku Kasi Notowskiej? Los prowokuje takie sytuacje, w których następuje równowaga. Po tłustym okresie przychodzą chude lata i na odwrót. Nie inaczej było również w naszym przypadku. Nie mogę powiedzieć, bym czegoś w szczególności żałowała, lub z czegoś była całkowicie dumna. Cały czas staram się poruszać na w miarę bezpiecznym poziomie i póki co jest mi z tym dobrze. Nie narzekam… I nic bym nie zmieniła.
Z płyty na płytę zmieniacie swoje oblicze. Takie eksperymenty są niebezpieczne. Kilu grupom takie działania się nie udały, wy wciąż jesteście, gracie… Bo widzisz, to jest tak, że łaska publiczności na pstrym koniu jeździ. Ja nie śledzę losów polskich zespołów. Natomiast myślę, ze mogę zaryzykować stwierdzenie, że jeśli w zespole pojawia się kalkulacja, to zaczyna być to początkiem końca takiej formacji muzycznej. Z drugiej strony rozumiem, że zmiany są naturalną konsekwencją trwania na rynku i na scenie w tym przypadku. Publiczność muzykę odbiera intuicyjnie, emocjonalnie. Myślę ze potrafi ona doskonale wyczuć, kiedy muzyka jest szczera a muzycy wobec siebie i sztuki uczciwi, a kiedy nie. I to jest chyba najlepsza weryfikacja.
A jak oceniasz polski rynek muzyczny w połowie 2003 roku ? Wiesz, rzadko analizuję to, co się dzieje na polskim rynku muzycznym. Wielki wpływ na podejście ludzi do muzyki ma to, co się działo w naszym kraju przez lata. Mamy skłonność do biadolenia, narzekania. Zatem nawet gdyby się okazało że jest doskonale, to społeczeństwo i tak uzna, że panuje ogólna beznadzieja. Taki naród…
Co jakiś czas bierzesz udział w innych niż Hey projektach muzycznych – Yugoton, Ścianka.. Dobrze współpracuje Ci się z polskimi wykonawcami? Bardzo różnie. Zwykle współpracuję z osobami, które szanuję. Sam fakt wzięcia udziału w czymś wspólnym jest dla mnie zawsze przyjemnością. W sytuacji, gdy tworzymy razem coś wielkiego czuję się wspaniale i wtedy nie mam żadnych pytań. Zdarzają się jednak propozycje, przy których okazuje się, że nić porozumienia bywa bardzo słaba. Mnie nie interesują natomiast płytkie kontakty z drugim człowiekiem. Wtedy myślę sobie „nigdy więcej”. Za każdym razem wychodzę jednak z założenia dobrej woli wszystkich osób współpracujących przy wspólnym projekcie, dlatego wydaje mi się, że powinno być fajnie ponieważ idea jest wspólna. Nie zawsze tak jest, aczkolwiek niczego nie żałuję. Prezentuję taką filozofię, ze wszystkie poczynania kształtują nas samych. Dlatego nie protestuję przeciwko porażkom, ponieważ wiem, ze to właśnie one motywują nasz rozwój.
Wszystkie Twoje teksty są przeraźliwie smutne. Czy dane nam będzie usłyszeć kiedyś studyjną płytę Hey-a tryskającą optymizmem ? Tego nie mogę obiecać. Cóż, zdecydowanie czuję się polką i ten kraj jednak kształtuje mnie w pewien specyficzny sposób. Wydaje mi się, że kiedy jesteśmy szczęśliwi nie ma sensu zajmować się niczym innym, należy wyłącznie kontemplować ten stan. Ja nie musze zaszczepiać ułudy wśród moich słuchaczy. Nie muszę mówić ze jest inaczej, niż jest. Tak naprawdę to mnie coś boli. To moje pisanie jest w jakimś stopniu minimalną formą autoterapii. Nie chce mi się pisać, ze jest fajnie, że jestem zakochana. To nie jest przecież niczyja sprawa. Bardziej interesuje mnie ciemna strona rzeczywistości.
Twoje solowe płyty to odmienny muzycznie od Heya świat. A jednak i tu i tam jesteś sobą. Jak to pogodzić ? Osoby, które zamykają się w obrębie jednej stylistyki są co najmniej podejrzane. Uważam, że człowiek zamykający się w jednym fragmencie rzeczywistości jest zwyczajnie ograniczony. Kocham muzykę ogólnie i słucham dźwięków bardzo różnych. Jestem ciekawa dźwięku i spotkań w różnymi ludźmi, z którymi mogę tworzyć. Jestem więc dowodem na to, że można być wiernym sobie a jednocześnie poruszać się w dwóch różnych muzycznych światach
W zespole od pewnego czasu gra z Wami Paweł Krawczyk wypełniający rolę gitarzysty po odejściu Piotra Banacha (twórcy i kompozytora zespołu). Jak się sprawuje w grupie ? Paweł jest bardzo dobrze i mocno osadzoną w realiach zespołu osobą,. Gra z nami już ponad cztery lata. Poprzednią płytę skomponował prawie sam. Jego wpływ na poczynania zespołu jest kolosalny. Sprawuje się świetnie i bardzo się cieszę, że udało nam się dopasować w tak niemalże idealny sposób zarówno na gruncie towarzyskim jak i muzycznym. Piotr Banach zaskoczył nas odchodząc z zespołu. Uszanowaliśmy jego decyzję i życzymy mu wszystkiego, co najlepsze.
Potrafisz być szczęśliwa? Biorąc pod uwagę to, ze przez cały czas czuję się chora, opuszczona i nieszczęśliwa, słabo się orientuję, jeśli chodzi o szczęście. Natomiast podświadomie odbieram sygnały od lodu, ze czasami powinnam przestać narzekać i poczuć radość płynącą z mego istnienia na ten planecie.
Czy muzyka wciąż daje Ci radość ? Pewnie. Poza tym wiesz, ja nie potrafię w życiu nic innego robić. Jeśli kiedyś poczuję się nieszczera i nieuczciwa w tym, co robię – wtedy odejdę. Boję się tego momentu, ale prę do przodu. Póki co, uwielbiam to co robię i daje mi to niesamowitą satysfakcję, czuję się na scenie bezpiecznie.
Jak w przypadku Kasi Nosowskiej przebiega tzw. proces twórczy ? To jest ciekawe, bo ja nie jestem taką o sobą, która ma łatwość pisania tekstów na wciąż. Nie jestem rzemieślnikiem. Rozpoznaję moment kiedy wiem ze potrafię i mogę zabrać się za tworzenie. Podjęłam próby pisania dla kogoś, ale nie wyszło zbyt dobrze. Muszę mieć naprawdę wenę i przychylność losu by pisać.
Czy tworząc masz na końcu pióra wizję osób, do których chcesz by twoja twórczość trafiła? Nie. Jeśli ja jestem mojej twórczości pewna to godzę się również na to, że pewnym osobom się to nie spodoba. Biorę odpowiedzialność za własne czyny. I nie ma mowy by podczas tworzenia myśleć o ewentualnym odbiorcy. Proces twórczy musi być czysty od tego typu manipulacji i kalkulacji. Jako zespół również mamy prawo podejmować różne artystyczne decyzja nawet gdyby ich konsekwencją miało być to, ze nikt nie kupi naszej płyty.
Kasiu, jesteśmy niemal przededniu referendum dotyczącego wejścia Polski do Unii Europejskiej. Weźmiesz z nim udział? Ja się w ogóle nie interesuję polityką… Również w tym referendum nie wezmę udziału. Zdaję sobie sprawę ze jest to postawa mało szlachetna, a nawet, że to zakrawa pod brak patriotyzmu. Wychodzę jednak z założenia, ze moja ojczyzna to miejsce gdzie się w danej chwili znajduję. Jestem w niej prezydentką, moje dziecko ministrem od spraw wszelakich a mój ukochany premierem.
Jesteśmy tuż po premierze koncertowego albumu, ale wiem, że już pracujecie nad nowym studyjnym materiałem? Tak, chcielibyśmy zabrać się za jej nagrywanie latem. Jest już parę piosenek i osoby, które ich słuchały, stwierdziły, że to może być całkiem ciekawy materiał muzyczny. Zmierzamy w dość dziwnym kierunku, ale to samo wychodzi, jest naturalne. Wiem, że są zespoły na świecie, które są w stanie zaspokoić apetyt słuchacza na poszczególne dźwięki. Nie musimy to być my. My gramy swoje i wiemy ze są ludzie, do których nasz przekaz dociera. A to najważniejsze.
|