ĆWIERĆ WIEKU ROCKA

 

Rozmowa z Cezarym Strzeleckim, nowym wokalistą grupy Oddział Zamknięty

Jaka publiczność słucha teraz piosenek oddziału ?

Wiesz, śpiewam w oddziale od kwietnia i z tego co widzę, to nic się nie zmieniło, a jeśli już to na lepsze. Ta sam świetna, żywiołowo reagująca publika. Te same rockowe klimaty. Jestem szczęściarzem

Gracie mało ryzykowny repertuar na koncertach – same największe hity. Nie próbowaliście przemycić niczego nowego ?

Młodzież na koncertach powinna się przede wszystkim bawić. Powiem szczerze, że cieszę się że gramy właściwie wszystkie stare kompozycje. Od razu bowiem widać, że ludzie o nas nie zapomnieli, co więcej, piosenki Oddziału Zamkniętego poznało nowe, młode pokolenie. To bardzo satysfakcjonujące.

Czy długo przygotowywałeś się do współpracy z grupą ?

Miałem równe dwa tygodnie na przygotowania. Było trochę nerwów, bo przecież miałem do opanowania zupełnie obcy materiał. Jednak szybko załapałem bo mądry ze mnie chłopak.

W katowickim „Spodku” zadebiutowałeś jako nowy wokalista oddziału. Chciałbym poznać Twoje odczucia tuż po tym wydarzeniu.

Na dwa tygodnie przed występem dopadła mnie jakaś straszna choroba i rozłożyła w łóżku. Trochę mnie to zestresowało. Ja mimo wszystko nie boję się dużych koncertów, ponieważ w tym zespole czuję się jak w rodzinie.

Czy w nowym składzie pracujecie już nad materiałem na płytę ?

Powoli zaczynamy pracować nad czymś… Do tej pory mieliśmy jednak wiele koncertów, a to powoduje, ze tworzenie nowego materiału rozkłada się w czasie. Zespół jest jednak bardzo pracowity, o czym wszyscy za jakiś czas się przekonają.

Widziałeś kiedy na scenie Oddział Zamknięty jako słuchacz, fan ?

Na koncercie zespołu byłem tylko raz w życiu. Miałem wtedy 10 lat. W tej chwili grupa obchodzi 25-lecie istnienia. Dlatego na nasze koncerty przychodzą mamy z dziećmi. Jedni i drudzy doskonale się z nami bawią.

Czy zespół będziesz w jakiś szczególny sposób fetował ćwierćwiecze istnienia ?

Są plany, lecz teraz jest jeszcze za wcześnie, by mówić o szczegółach.

Czego słuchasz dla własnej przyjemności?

Jest wiele zespołów, ale ja cały czas nie zdradzam lat ’60 i ’70. LED Zeppelin, Purple, Toto. Nie bardzo rozumiem młode zespoły. Może i są fajne, ale ja tego nie słucham.

Czy w święto 25-lecia zespołu zagrają z Wami byli wokaliści i muzycy, którzy przewinęli się przez grupę?

Chcielibyśmy, aby tak się stało, ale w tej chwili nie jestem w stanie przewidzieć, kto przyjmie zaproszenia, a kto nie. Na pewno będziemy fetować ten fakt. Jedynie pytanie o formę pozostaje otwarte. Bardzo chcielibyśmy zagrać wtedy „Spodku”, bo według nas to jest prawdziwa siedziba rocka w tym kraju.

Wojtku, Skąd się biorą personalne przetasowania w zespole ?

Wojciech Łuczaj-Pogorzelski (gitarzysta, założyciel Oddziału Zamkniętego): Wiesz, jak ktoś jest walnięty lub bierze narkotyki, wtedy przestaje z nami pracować. My wolimy inne wariactwo, bardziej normalne. Nie może być mowy o narkotykach.

Jak oceniasz nowego wokalistę Oddziału ?

To ludzki majstersztyk, zawodowstwo, jest doskonały. Wokalistów trochę u nas było. To tak jak miłość – każda jest najlepsza i najpiękniejsza. Ten facet jest osobą wrażliwą a do tego prawdziwym rockowcem.

Czy nowe kompozycje już żyją? Czy jeszcze leżą w szufladzie ?

My pracujemy cały czas, na bieżąco. Oczywiście, że na każdej płycie oddziału znajdzie się kompozycja, która czekała co najmniej kilkanaście lat na opublikowanie – taki smaczek dla fanów i nie tylko. To jest świętość. Gramy to, co mamy w sercu. Może się podobać, lub nie. My kochamy to, co robimy i to jest najważniejsze. Jesteśmy w tym uczciwi

Dziękuję za rozmowę