|
WYWIAD Z FORMACJĄ O.N.A Przed kilkoma tygodniami formacja O.N.A. wdała swoją nową, rewelacyjną płytę „Pieprz”. Dopadliśmy ich więc przy pierwszej okazji, czego znakomitym dowodem jest poniższy wywiad:
„Pieprz” to dość dwuznaczny tytuł... Mamy nadzieję, że takie skojarzenia będą mieli wszyscy. Nasi fani wiedzą, że należy się po nas spodziewać przewrotnych zagrań. Zależało nam, by teksty z tej płyty miały klimat erotyczno – zmysłowy. „Pieprz”, bo tematyka tekstów związana z seksem i „Pieprz”, bo muza jest raczej ostra.
Panowie muzycy też mieszają nastroje. „Pieprz” nie jest przecież zbyt monotematyczny? Zgadzamy się z Forrestem Gumpem i uważamy, że „muzyka jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co w nim znajdziesz”. Granie muzyki jednowymiarowej jest po prostu nudne. Chcieliśmy poeksperymentować z nowymi dla nas stylami. Oczywiście nic na siłę. Przez dwa tygodnie w Lublinie przygotowywaliśmy materiał demo. Spotykaliśmy się, graliśmy, to wszystko było bardzo naturalne. Pojechaliśmy po skrajnościach. Ostre utwory są chyba najmocniejsze ze wszystkich, jakie dotychczas nagraliśmy.
Materiał zawarty na nowym krążku wydaje się niezbyt komercyjny... Mamy luz i tym należy się chwalić. Nigdy nie byliśmy zmuszeni do czegokolwiek. Cała nasza sesja odbyła się w atmosferze milczenia i zrozumienia, które było dla nas bardzo znaczące. Wiedzieliśmy, że ta droga jest po prostu OK. Gramy to, co nam się podoba. Jeżeli ktoś w zespole ma jakieś wątpliwości, co do danego utworu, czy nawet fragmentu, odstawiamy cały pomysł. Wszyscy w zespole muszą się czuć dobrze.
„Pieprz” powstaje w dwóch wersjach językowych – polskiej i angielskiej. Jak zostanie zatytułowana ta druga: Pepper, czy Fuck? Pepperfuck.... Nie wiemy, jeszcze się nad tym nie zastanawialiśmy. Właśnie powstają angielskie wersja naszych utworów. Teksty pisze chłopak z zespołu Mainstream, wokalista. Stale współpracujemy ze sobą.
Na ile realna jest Wasza kariera międzynarodowa? Są już podejmowane pewne kroki, żeby naszą muzykę zaprezentować na tzw. zachodzie. My wykonaliśmy już swoją pracę w tym kierunku. Teraz pole do popisu ma nasza firma fonograficzna i manager. Bardzo nas ciekawi, jak ludzie z zachodu przyjmą naszą muzykę. Trudno jest nam siebie doceniać. Mamy nadzieję, że znajdą w naszym brzmieniu elementy, które odróżnią nas od kapel stamtąd. Pewnie warto by było wystąpić na jakimś zachodnim festiwalu. Mieć szansę na żywo skonfrontować naszą muzykę z twórczością zespołów z zachodu, zobaczyć, jaką mamy siłę.
Dziękuję za rozmowę.
|