|
Marcin Pawłowski, dziennikarz telewizji TVN, zmarł w sobotę w
szpitalu w Warszawie po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej.
Miał 34 lata.
Pawłowski pracował w TVN od lipca 1997 roku jako reporter i
prowadzący "Fakty". Zajmował się tematami politycznymi, ale również
społecznymi. Relacjonował m.in. pielgrzymkę do Polski papieża Jana
Pawła II oraz amerykański atak na Irak.
Od 2002 roku zmagał się z chorobą nowotworową. Leczył się m.in. w
klinikach w Szwajcarii i Warszawie. Latem po dłuższej nieobecności
pojawił się kilkakrotnie jako prowadzący "Fakty".
Nie ukrywał, że pracę traktuje jako pomoc w walce z chorobą. "Fakty,
Marcin Pawłowski. Witam państwa" - tak przywitał się z widzami w
pierwszym programie po półrocznej przerwie.
- Widzimy się po raz pierwszy po półrocznej przewie, trudno też nie
zauważyć, że nieco się zmieniłem. To prawda, jestem chory, a ważną
częścią walki z moją chorobą jest dla mnie praca, dlatego
postanowiłem do niej wrócić. Rozumieją to moi lekarze, szefowie,
koleżanki, koledzy - mówił Pawłowski.
Mam nadzieję, że zrozumiecie także państwo - dodał dziennikarz.
Ostatni raz na wizji pojawił się we wrześniu.
W kościele św. Jana w Gdańsku oraz w warszawskim Kościele Środowisk
Twórczych odprawione zostały 21 listopada msze w intencji zmarłego w
sobote rano dziennikarza TVN Marcina Pawłowskiego.
- Pamiętajmy o tym , że w mediach pracują ludzie - mówił podczas
kazania , duszpasterz dziennikarzy z Gdańska ksiądz Witold Bock. -
Jeżeli patrzyliśmy na Marcina w nagraniu telewizyjnym, to trudno
było nie zadawać sobie trudnych pytań, gdy widzieliśmy go
prowadzącego główne wydania "Faktów". Przez Gdańsk od dwóch lat
przetacza się bardzo poważna debata o tym, jak media potrafią
wpływać na życie publiczne. Zawsze protestuję, gdy na widok
człowieka mówi się "te media". Zwykłem mówić "pamiętajcie, że to są
ludzie mediów". Śmierć Marcina jeszcze bardziej nam to uświadamia,
że w mediach pracują ludzie - podkreślił.
Koledzy Marcina Pawłowskiego napisali w liście odczytanym podczas
mszy, że "codziennie obserwowali jego walkę, a Marcin był prawdziwym
wojownikiem". "Nikt z nas nie dopuszczał do siebie myśli, że skończy
się to w taki sposób i tak szybko" - mówił jeden z nich, Marek
Chorabik
W warszawskim Kościele Środowisk Twórczych nabożeństwu przewodniczył
duszpasterz środowisk twórczych- ksiądz Wiesław Niewęgłowski.
Podkreślił on odwagę telewizji TVN, która- jak się wyraził- łamiąc
kanony telewizji rozrywkowej pozwoliła pracować ciężko choremu
Marcinowi do końca, tym samym dając mu nadzieję.
Na mszę przybyli tłumnie Warszawiacy, aby pożegnać człowieka,
którego nie znali osobiście. Co wieczór był jednak w ich domach
gościem jako prowadzący "Fakty".
We mszy uczestniczyli współpracownicy i przyjaciele z TVN. Tomasz
Lis wieloletni szef "Faktów" uważa, że Marcin odszedł za wcześnie.
Jego zdaniem, był świetnym dziennikarzem, ale przede wszystkim
kolegą. "Miał wszystko: pasję, inteligencję, ale przede wszystkim
czerpał nieprawdopodobna radość z tego co robił" - powiedział Tomasz
Lis.
Jeden z najbliższych przyjaciół Marcina Pawłowskiego - Tomasz
Sekielski zaapelował, byśmy- zamiast mówić o Marcinie - po prostu o
nim nie zapomnieli.
Pogrzeb Marcina Pawłowskiego odbędzie się w Warszawie, dokładny jego
termin nie jest jeszcze znany.
Marcin Pawłowski, dziennikarz telewizji TVN, zmarł w sobotę w
szpitalu w Warszawie po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej.
Miał 34 lata.
Pawłowski pracował w TVN od lipca 1997 roku jako reporter i
prowadzący "Fakty". Zajmował się tematami politycznymi, ale również
społecznymi. Relacjonował m.in. pielgrzymkę do Polski papieża Jana
Pawła II oraz amerykański atak na Irak.
Od 2002 roku zmagał się z chorobą nowotworową. Leczył się m.in. w
klinikach w Szwajcarii i Warszawie. Latem po dłuższej nieobecności
pojawił się kilkakrotnie jako prowadzący "Fakty".
Nie ukrywał, że pracę traktuje jako pomoc w walce z chorobą. "Fakty,
Marcin Pawłowski. Witam państwa" - tak przywitał się z widzami w
pierwszym programie po półrocznej przerwie.
Ostatni raz na wizji pojawił się we wrześniu.
Urodził się w Kielcach, był warszawianinem z wyboru. Marcin
Pawłowski był żonaty, miał kilkuletnią córkę Zuzannę.
Żegnaj Marcinie... |