|
Spotykamy się rok po
Waszej ostatniej wizycie w Chorzowie. Wtedy nie było okazji porozmawiać o
Waszej najnowszej płycie "Razem". Pragnę zatem zapytać jak się ten album
sprzedaje i czy obecny stan rynku fonograficznego wpłynął na jej
popularność?
Andrzej Sikorowski - Nie można porównać sprzedaży nawet do poprzednich
płyt, ale to dlatego, że w tej chwili nic nie jest porównywalne. Sprzedaż
płyt spadła na łeb na szyję i to nie ma znaczenia to te płyty wydaje i jak
one się nazywają, jak również to, co jest na nich nagrane. Natomiast nasza
publiczność kupuje nasze płyty i śpiewa piosenki z tych wydawnictw z nami
na koncertach. Są powody do satysfakcji.
K.P. Maja, córka Pana Sikorowskiego, ma w planach wydanie swojej
pierwszej, debiutanckiej płyty. Proszę o zdradzenie szczegółów tego
przedsięwzięcia.
Maja Sikorowska - Materiał jaki tam się znajdzie to nie rodzaj twórczości,
który trafia do każdej młodej osoby w wieku dwudziesto-kilku lat. Teksty
na płytę napisze tata, muzykę również. Ja będę śpiewała. Rodzaj piosenki,
jaki tata tworzy mi odpowiada. Na własne życzenie i z przyjemnością.
A.S. Tu trzeba powiedzieć jeszcze o jednej ważnej rzeczy. Piosenka
literacka jest traktowana po macoszemu na naszym rynku. Nie mówię tego
tonem skargi, gdyż całkiem nieźle żyję z tego, co robię. W sprawie płyty
Majki trzeba zapytać, czy uda nam się zainteresować nią media. W tym
przypadku jednak nie do końca chodzi o to, żeby zbić kokosy na tym
wydawnictwie i być popularnym w specjalny sposób, lecz o to, by robić
swoje i mieć satysfakcję z tego.
K.P. Chorzowski Teatr Rozrywki wyprzedaje spektakle na 2 miesiące
naprzód, na wasze koncerty przychodzą pełne sale. Czy z kulturą w Polsce
jest zatem rzeczywiście tak źle jak się mówi?
A.S. Naszemu zespołowi na pewno pomaga fakt, ze jest to wypracowany przez
lata szyld. Dlatego zawsze ktoś przyjdzie nas posłuchać. Gdybym spotkał
teraz chłopaka, który nazywałby się Andrzej Sikorowski i miał 20 lat i
gdybym chciał pokierować i próbować zbudować mu karierę to nie miałbym
pojęcia jak to zrobić. Jak spowodować, żeby się nim ktoś zainteresował.
Generalnie jednak jest to dość przerażające, co się dzieje na rynku.
Lansuje się rzeczy plastikowe, wydmuszki, rzeczy i ludzi, którzy tylko
ładnie wyglądają. Żyjemy w epoce fast food, i to nie jest tylko kurczak
przerobiony na plastik, ale również, sztuka, literatura i każda inna
dziedzina życia.
K.P. Od wydania płyty razem minęły trzy lata. Czy to już odpowiedni
czas by zaatakować rynek kolejnym wydawnictwem?
A.S. Przede wszystkim przestałem dawno myśleć kategoriami "ataku na
rynek". Walka 55 letniego faceta, takiego jak ja, już nie interesuje. Nie
mam zamiaru ścigać się z młodzieżą. Chcę przyłożyć się do płyty mojej
córki. W związku z tym spędza mi sen z powiek to, co mam dla niej napisać.
K.P. Jeśli pan będzie twórcą całego materiału to czy to nie będzie
jednak kolejny album "Pod budą", tyle że z młodszym o kilkadziesiąt lat
wokalem Maji?
A.S. No cóż, muzycznie to na pewno będą podobne kompozycje. Trudno
przecież bym nagle zaczął pisać zupełnie inaczej niż przez lata. Będę się
starał, aby w warstwie tekstowej ten album był bliski temu, co myśli i
czuje moja córka, a któż zna ją lepiej ode mnie? Płyta będzie opowiadała o
świecie mojej córki, o tym, że porusza się ona na styku dwóch kultur,
polskiej i greckiej. O dwóch ojczyznach. Prawdopodobnie na płycie znajdzie
się niejedna piosenka, która będziemy śpiewać razem. Istnieje duża szansa,
że będzie to takie rodzinne, muzykowanie. Po koniec roku ten materiał
powinien być rejestrowany, zatem w połowie następnego płyta Mai
Sikorowskiej powinna ukazać się na rynku.
K.P. Czy zastanawiał się Pan, Panie Andrzeju, co robiłby Pan, gdyby
kiedyś grupa "Pod Budą" zakończyła swoją działalność?
A.S. Tak, myślałem o tym, chociaż to dość abstrakcyjne. Może wyjechałbym
do Grecji, skorzystał z tego, że mam tam rodzinę i ze mówię tym językiem.
Może postawiłbym na dachu swojego samochodu odpowiednie oznakowanie i
zostałbym taksówkarzem i jeździł po Krakowie, bo znam to miasto jak własną
kieszeń. Przede wszystkim nie uważam, że taki jak ja człowiek musi się
koniecznie realizować w zawodzie artystycznym. Mnie taki los spotkał i
dobrze się z tym czuję. Być może zgodnie z moim przygotowaniem (skończyłem
studia filologiczne) uczyłbym języka polskiego. Kto wie…
Dziękuję za rozmowę
|