|
Pytania dotyczące sposobu powołania Macieja Grzywaczewskiego na
stanowisko szefa Programu I TVP oraz dyskusja o treści wygłaszanych
przez niego w mediach sądów zdominowały spotkania sejmowej komisji z
członkami zarządu telewizji.
Grzywaczewski został szefem "Jedynki", po tym, gdy zarządowi TVP nie
udało się wyłonić w konkursie zwycięzcy na to stanowisko.
"Ta nominacja dopiero spowodowała całą lawinę rozmaitych spekulacji" -
powiedział przewodniczący komisji Jerzy Wenderlich (SLD). Uznał
wypowiedzi Grzywaczewskiego ("media lepiej robią ludzie o nastawieniu
liberalno-prawicowym, bo mają zakodowany pluralizm. Ludzie o
rodowodzie totalitarno-lewicowym czynią z mediów tubę propagandową" -
"Gazeta Wyborcza") za buńczuczne i nonszalanckie, sprzyjające
poniewieraniu osób, które są autorytetami dla wielu telewidzów. "To
metody kowboja, który wchodzi do saloonu i od razu, za pomocą colta,
chce zrobić porządek" - ocenił.
"W Polsce ciągle, 15 lat po okrągłym stole, i lewica, i prawica śni o
swojej telewizji, swoim koncernie medialnym; śni, że mając duży udział
w rynku medialnym, uda jej się go zamienić na rząd sumień, a rząd
sumień na zwycięskie wybory parlamentarne, a te z kolei - bardzo
często - na podbój własnego kraju, na szmal" - powiedział Andrzej
Celiński (SdPl). Jego zdaniem, warto jest wrócić to
testamentu-marzenia Andrzeja Drawicza (szef Radiokomitetu) o telewizji
publicznej, nie telewizji prawicy czy lewicy.
Nowego szefa Programu I ani zmian, które będą widoczne jesienią na
antenie TVP (według różnych informacji, zniknąć mają m.in. "Tygodnik
Polityczny Jedynki", "Gość Jedynki") nie chciała oceniać opozycja.
"Każdy punkt widzenia jest dziś na tej sali umotywowany interesami
partyjnymi. Jeżeli nie będziemy umieli wznieść się ponad interesy
partyjne, nigdy w Polsce nie będzie telewizji publicznej" -
powiedziała szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Danuta
Waniek.
Odnosząc się do pytań zadanych podczas ponad pięciogodzinnej dyskusji
Dworak podkreślił, że trudno mu wyjaśniać czy komentować te plotki,
które pojawiają się na temat telewizji w mediach. "Tak samo trudno
bronić pracowników, jeśli zarzuty wobec nich pojawiają się w
tabloidach" - powiedział.
Prezes nie chciał także wypowiadać się na temat wywiadu dyrektora
Grzywaczewskiego. "Nie będę się do tego ustosunkowywał, to nie jest
moja rola" - zastrzegł. Zapewnił, że nie było cienia skandalu przy
powoływaniu Grzywaczewskiego. Wyjaśniał, że cały proces konkursowy
przebiegał zgodnie z procedurami; tylko na końcu doszło do patu między
członkami zarządu i trzeba go było rozwiązać.
Dworak przyznał, że boli go insynuacja, iż do TVP przybyła kolejna
ekipa, która chce ją zawłaszczyć. "Nie ma na to dowodów. (...) Znów
usłyszałem tylko o tym konkursie i o wywiadzie, i nic więcej" -
powiedział. Zaznaczył, że nie zamierza także omawiać swoich decyzji
personalnych. Dodał jednak, że nowy zarząd zastał "galimatias jeśli
chodzi o wartości dziennikarskie".
Tymczasem podczas wtorkowego spotkania również senatorowie
skrytykowali Telewizję Polską.
Telewizja Polska jest upolityczniona, uległa wobec rządzących;
prezentuje zawsze tych samych ekspertów i komentatorów, a jej
dziennikarze nie mają wystarczająco dobrego warsztatu - takie zarzuty
usłyszeli od senatorów członkowie zarządu TVP. |