|
Przestępstwo w TVP?
05.09.2005
Anna Milewska z Rady Nadzorczej Telewizji Polskiej złożyła do prokuratury
zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w TVP.
Jak wyjaśniła PAP, podstawą do złożenia zawiadomienia w Prokuraturze
Rejonowej Warszawa-Mokotów były materiały dowodowe przekazane jej przez
krakowską spółkę "Thomas Gottie" (która pośredniczy w umowach między
telewizją, a sponsorami telewizyjnych konkursów, także audiotele).
Firma "Thomas Gottie" twierdzi, że z TVP były wyprowadzane pieniądze przez
jednego z pracowników Biura Reklamy, za wiedzą i być może przyzwoleniem
wiceprezesa Piotra Gawła.
Z informacji uzyskanych przez PAP od jednego z pracowników tej firmy
wynika, że krakowska spółka była od ponad roku zmuszana do zakupu u
wyznaczonych przez pracownika TVP firm, gier typy Java - nagród
dodatkowych dla osób, które brały udział w konkursach organizowanych przez
telewizję. Informator PAP uważa, że gry te
nigdy nie docierały do laureatów konkursów, a pieniądze przeznaczone za
ich zakup trafiały do kieszeni pracownika Biura Reklamy TVP. Tenże
pracownik, miał także w maju 2005 r. zaproponować spółce "Thomas Gottie",
by zamiast kupować gry Java, płacić bezpośrednio jemu określoną sumę.
Krakowska spółka zainteresowała sprawą Annę Milewską, która podczas
ostatniego posiedzenia RN TVP wniosła o skierowanie do prokuratury wniosku
ws. "możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników TVP",
skontrolowanie wewnątrz spółki, czy miało miejsce przestępstwo, i
zawieszenie wiceprezesa Gawła. Przeszedł
tylko jeden z tych wniosków dot. kontroli wewnętrznej.
Kontrola ta rozpoczęła się w środę. Ma potrwać 3-4 tygodnie.
Według Gawła, przeprowadzana jest przeciw niemu akcja o charakterze
oszczerczym i politycznym. Uważa, że chodzi o zdestabilizowanie TVP w
okresie przedwyborczym i jej finansowe osłabienie. Dodał, że przygotowuje
pozew o pomówienie przeciwko właścicielowi firmy - Tomaszowi Dziedzicowi.
Zapowiedział także, że po przeprowadzeniu kontroli wewnętrznej TVP wystąpi
przeciwko Dziedzicowi z powództwem cywilnym o naruszenie dóbr osobistych;
złożone także zostanie zawiadomienie do prokuratury o pomówienie.
Właściciel spółki "Thomas Gottie" Tomasz Dziedzic w przesłanym
Wirtualnemedia.pl oświadczeniu poinformował, że skierowane przez niego do
członków rady nadzorczej pismo opisujące proceder nielegalnego
wyprowadzania pieniędzy z TVP, nie było personalnym atakiem na wiceprezesa
Gawła ani próbą destabilizacji TVP.
- W dniu 26 sierpnia b.r. do członków Rady Nadzorczej TVP S.A. skierowałem
pismo zawierające informacje w ww. sprawie. W piśmie tym Pan Piotr Gaweł
został wymieniony jedynie jako osoba, na którą powoływał się wskazany w
piśmie pracownik Biura Reklamy TVP S.A. Dlatego też jestem wyjątkowo
zdziwiony reakcją Pana Piotra Gawła, który bezpodstawnie określa
skierowane przeze mnie ww. pismo ukazujące proceder nielegalnego
wyprowadzania pieniędzy jako personalny atak na jego osobę a także jako
próbę destabilizacji publicznej telewizji. Sugerowanie kontekstu
politycznego jest co najmniej niepoważne i stwarza wrażenie, że Pan Piotr
Gaweł nie rozumie bądź nie chce dostrzec właściwej istoty problemu.
Niezrozumiałe są dla mnie podstawy na jakich Pan Piotr Gaweł zapowiada
pozwanie mnie do sądu z zarzutem pomówienia jego osoby. Zastanawiający
natomiast jest fakt, że Pan Piotr Gaweł ani słowem nie wspomniał, czy
podejmował jakiekolwiek czynności wyjaśniające w stosunku do pracownika
Biura Reklamy TVP S.A. wskazanego przeze mnie w piśmie jako powołującego
się na jego osobę. Osoba ta nadal pracuje w Biurze Reklamy TVP S.A.
Osobiście nie podejmuje żadnej oceny osoby Pana Piotra Gawła w opisywanej
przeze mnie w piśmie do Rady Nadzorczej TVP S.A. sytuacji, uważam jednak
że sprawa ta wymaga szczegółowego wyjaśnienia przez stosowne do tego
organy. Taki też sens miało wystosowanie przeze mnie pismo do członków
Rady Nadzorczej TVP S.A.
Nadmieniam również, o czym nie zamieściliście Państwo informacji w swoim
artykule, że przed skierowaniem ww. pisma do Rady Nadzorczej TVP S.A. od
ponad miesiąca bezskutecznie próbowałem skontaktować się z kierownictwem
Biura Reklamy TVP S.A. i przedstawić dowody i okoliczności wskazujące na
wyprowadzanie pieniędzy z TVP S.A. przez jej pracowników.
W związku z powyższym uważam, że zamiast wykonywać teatralne gesty należy
wyjaśnić problem, który istnieje i są na to dowody - czytamy w
oświadczeniu Tomasza Dziedzica.
Spółka Dziedzica współpracuje z TVP od 9 lat, pozyskuje sponsorów i
fundatorów nagród dla TVP. Reprezentowała m.in. firmę Avans i zakłady
Odra. W przeszłości TVP miewała problemy z wyegzekwowaniem od tej firmy
obiecanych nagród. Zawsze jednak dochodziło do porozumienia. |
|