|
PSZCZÓŁKĄ W OKO |
|
Sylwester w Polsce |
|
Auchan - Mikołów (15 kilometrów od Katowic).
Tu przebojami reklamowanymi na wielkiej tablicy zawieszonej nad stoiskiem
z artykułami pirotechnicznymi są "Latające pszczółki ogniste" i "Super
piccolo". Zgodnie z zasadami socjotechniki umieszczone na najniższych
półkach, czyli na wysokości oczu kilkuletnich szkrabów. Które dziecko
oprze się Latającym pszczółkom ognistym"? Są tak pakowane, by yło je widać
wewnątrz pudełka. Żółte owady są z kartonu. Z główką i skrzydełkami. Z
dupeczek wystają im lonty. Za opakowanie zawierające 12 pszczółek trzeba
zapłacić 1,99 zł. Żadne pieniądze za tyle radości dla dziecka. Pszczółkę
położyć na ziemi, podpalić lont i natychmiast się oddalić. Nie trzymać w
ręku-doradza firma, która sprowadziła ogniste owady z Chin. Karteczka
przyklejona do opakowania zawiera dalsze porady: Nawet najlepszy produkt
może zawieść, dlatego w razie nieodpalenia, zabrania się rozbierania
artykułu, ponownego odpalenia. Używać wyłącznie na otwartej przestrzeni, pod nadzorem osób dorosłych. Nie trzymać w ręku. Kartka nic nie mówi o torze lotu pszczółki. To, że ten lot może się zakończyć w czyimś oku, to tylko nasze nieśmiałe przypuszczenia. "Super piccolo" to petarda, która też jest wykonana według dziecięcych gustów: kolorowe opakowanie z interesującym rysunkiem. Wielkość również przystosowano do dziecięcych rączek: rozmiar trzech pudełek zapałek, a z boku - draska. Instrukcja obsługi doradza, by po zapaleniu natychmiast rzucić petardę w kierunku "wolnym od ludzi". Petarda w rodzaju "Super piccolo" urwała dwa palce mieszkańcowi Bielska-Białej. Ktoś dla zabawy rzucił ją w tłum i nieszczęśnik podniósł ją, by odrzucić jak najdalej od ludzi. Eksplodowała mu w ręce. Zestaw 8 dużych rakiet "Max Rocket" kosztuje 46 zł. 25-strzałową wyrzutnię można kupić za 35 zł. Na opakowaniu napis: "Bezpieczne fajerwerki". Najtańsza wyrzutnia .z wulkanem" kosztuje zaledwie 8 zł. Za 10 zł jest ładunek wybuchowy o ciężarze około pół kilograma. Wygląda jak kowbojski granat, czyli laski dynamitu oklejone kawałkiem papieru. Od góry wystaje lont. Ale najlepszy jest "Demon". Trzeba za niego dać 30 zł. Nazwę ma nieprzypadkową: ..Demon" to paczka wielkości cegły o wadze chyba dwóch kilogramów. Żadne z opakowań nie zawiera informacji o dacie ważności artykułu i - co ważniejsze - o jego składzie chemicznym. Dlatego możemy tylko przypuszczać, co jest w środku. Lekarze ratujący ludzi poranionych eksplodującymi fajerwerkami twierdzą, że oprócz ładunku prochowego najczęściej trafiają na ślady siarki, amoniaku i fosforu. Dla niewtajemniczonych - fosfor jest pierwiastkiem nie tylko łatwo zapalnym, lecz również silnie trującym. Podczas l wojny światowej alianci używali go do bombardowania niemieckich miast. Niemcy nie uważali tego za żarty. Oparzenia powstałe w wyniku eksplozji są przez lekarzy uznawane za szczególnie wredne. Fachowo nazywane są oparzeniami termiczno-chemicznymi. Chemiczne - już wiemy dlaczego. A termiczne stąd, że temperatury działające na ciało podczas wybuchu wynoszą kilkaset stopni. Wrzątkowi bliżej do lodu niż do tych temperatur. Skóra i pierwsze warstwy ciała najczęściej ulegają całkowitemu zniszczeniu. A im więcej czasu upłynie do interwencji lekarza, tym gorzej, bo jeśli substancje chemiczne dalej są w ranie, powodują oparzenia kolejnych tkanek. Do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich trafiają najbardziej skomplikowane przypadki Do takich właśnie zalicza się sylwestrowiczów podsmażonych petardami, racami, sztucznymi ogniami. Lekarze spisujący historię choroby, co roku słyszą to samo. Jedni stali się ofiarami głupich żartów, zostali obrzuceni lub ostrzelani fajerwerkami. Innym petardy po prostu wybuchły w rękach. - Ochładzać oparzone miejsce. Można wodą, można nawet śniegiem, jeśli czysty - doradzają specjaliści z CŁO. - Części ciała opalone fosforem najlepiej zanurzyć w wodzie. U krawca Pourywane palce najczęściej wiszą jeszcze na jakimś skrawku skóry. Ludzie są w szoku, nie czują bólu, często je obrywają, by nie dyndały. Tego robić nie wolno. Należy delikatnie owinąć opatrunkiem i czekać na lekarza. Bo jeśli paluchy wiszą na kawałku skóry, to najczęściej działa ciągle jakaś mikrotętniczka, która pompuje do nich krew. Chirurdzy przyszyją. - Zawsze podejmuje się próbę przyszycia, bo to żadne ryzyko, a może się udać - tłumaczy lekarz z katowickiego pogotowia. Nie bójmy się wykrwawienia. Ranny nie straci wiele krwi, bo jej wypływ tamują zmiażdżone części ciała. Porzućmy myśl o zakładaniu opaski uciskowej. Podobno powoduje ona więcej szkody niż pożytku. Jeśli paluszki całkiem odfruną, koniecznie je odszukajmy. Mogą nam się jeszcze przydać. Z ich naprawy słynie Ośrodek Replantacji Kończyn w Trzebnicy pod Wrocławiem. Lekarze z Ośrodka potrafią uratować palce nawet 24 godziny od momentu rozstania się ich z resztą ciała. Byle się z nimi należycie obchodzić. Ośrodek Replantacji Kończyn wydał specjalną instrukcję dla lekarzy pierwszego kontaktu. Każdy z nich powinien wiedzieć, że łapsko czy paluchy, które odfrunęły od właściciela, można ponownie przymocować, l każdy z nich powinien wiedzieć, co robić, żeby dostarczyć je w możliwie najlepszym stanie. Zanim jednak zjawi się pogotowie, ludzie miewają różne pomysły. Jedynym właściwym postępowaniem jest delikatne owinięcie oderwanej części ciała czymś czystym. Można ją obłożyć foliowymi workami z chłodną wodą, jednak nie zimniejszą niż plus 4 stopnie Celsjusza. Odłączonej kończyny nie należy umieszczać w lodówce, zamrażarce czy termosie z lodem, mimo że tak się dzieje na wielu amerykańskich filmach. To prowadzi do odmrożeń, w wyniku których palec czy ręka nie tylko nie nadaje się do pierwotnych zastosowań, lecz nawet do zjedzenia, gdyby ktoś chciał... Nie należy też jej przykładać do miejsca, w którym stykała się ze swoim właścicielem. To może doprowadzić do zakażenia, gdyż oderwane kawałki uczestnika sylwestrowych zabaw zwykle są zabrudzone ziemią, błotem lub mazią śniegową. Mając w pamięci te rady, w miarę spokojnie możemy kupować i kompletować zestaw wyrzutni, rakiet i moździerzy dla siebie, a dla dzieci "Latające pszczółki ogniste" i petardy "Super piccolo". Centrum Leczenia Oparzeń czuwa Ośrodek Replantacji Kończyn też. A dla ślepych już opracowują w Ameryce sztuczny wzrok elektroniczny. |