|
Kobiety górą w łóżku?
Wyzwoliłyśmy się z kompleksu kopciuszka, który czeka na księcia! Mamy
postępowe podejście do seksu i miłości! To my wybieramy sobie partnerów
i decydujemy, czy chcemy z nimi spędzić jedną noc, kilka tygodni, czy
całe życie - mówi Renata Gabryjelska, aktorka reprezentująca pokolenie
trzydziestolatek. "Chromosom żeński rusza do ataku na całym świecie" -
stwierdza "Le Nouvell Observateur".
Generacja Spice Girls
"Nowe pokolenie kobiet dopełnia dzieła rewolucji seksualnej, jaką pod
koniec lat 60. zapoczątkowały ich matki. Są one jeszcze bardziej
wyzwolone seksualnie i coraz częściej przejmują inicjatywę w
nawiązywaniu kontaktów z mężczyznami" - zauważa Robert T. Francoeur,
seksuolog z Uniwersytetu Dickinsona w New Jersey, autor "Encyklopedii
życia seksualnego". Współczesne dziewczęta nie chcą namiastki erotyki.
Pragną czerpać z seksu pełnię najbardziej ekscytujących doznań. Mają w
tej sferze bardzo duże wymagania wobec swych partnerów, choć
jednocześnie oczekują od nich większej czułości i romantyzmu.
Ponad połowa absolwentek polskich szkół ponadpodstawowych deklaruje, że
ma już za sobą inicjację seksualną. Aż 80 proc. młodych mężatek
przyznaje, że ich ślubny nie był "tym pierwszym", a 45 proc. z tej grupy
daje do zrozumienia, że nie będzie też "tym ostatnim". Polki w średnim
wieku, najwyraźniej ośmielone obyczajową swobodą córek, chętniej i
częściej rozmawiają o seksie. Co prawda, zwykle "werbalizują swe
potrzeby, ale ich nie realizują", jak zauważa prof. Zbigniew
Lew-Starowicz. Zarazem jednak aż 25 proc. obywatelek RP powyżej 40. roku
życia przyznaje, że miewa romanse. Jeszcze 20 lat temu niemal w ogóle
nie było o tym mowy.
Tylko 11 proc. kobiet narzeka, że ma niski popęd seksualny - wykazał
najnowszy raport o seksualności Polaków. Jeszcze mniej, bo zaledwie 8
proc. nie przeżywa w ogóle orgazmu, podczas gdy 40 lat temu aż połowa
kobiet skarżyła się na tzw. anorgazmię (niesłusznie nazywaną oziębłością
płciową). - Kobiety są dzisiaj lepiej wykształcone i coraz częściej
niezależne finansowo, co przekłada się na ich życie osobiste i
dokonywane wybory - podkreśla Renata Gabryjelska. Są też lepiej
zaznajomione z antykoncepcją i to od najmłodszych lat. Ponad 80 proc.
nastolatek w Polsce zapewnia, że podczas ostatniego stosunku "się
zabezpieczyło".
Mężczyzna poznaje kobietę
W epoce wiktoriańskiej matki pouczały swoje córki, że seks jest czymś,
co uczciwe kobiety powinny znosić jedynie po to, by zapewnić rozkosz
mężczyźnie. Mężczyźni - w roli lekarzy, teologów lub psychologów -
orzekali, jaki jest seks kobiet, a nawet jakie są ich odczucia.
Tymczasem zwykle nie mieli o tym bladego pojęcia.
Badania specjalistów amerykańskich wykazały, że 98 proc. mężczyzn i aż
80 proc. kobiet ma marzenia seksualne, których bohaterami wcale nie są
ich małżonkowie. "To nie są jedynie niewinne wyobrażenia niezaspokojonej
duszy, lecz wymyślone sceny erotyczne lub całe podniecające historyjki"
- twierdzi dr Harold Leitenberg z Uniwersytetu Vermont w Burlington. -
Kobiety mają bardziej wybujałą fantazję erotyczną niż mężczyźni -
zgodnie stwierdzają Kora Jackowska, wokalistka zespołu Maanam, i aktorka
Małgorzata Potocka. Przekonuje o tym również Nancy Friday w książkach
"Mój tajemny ogród" oraz "Zakazany owoc". Oto fragmenty: "Moją ulubioną
fantazją jest, gdy jako uboga służąca płynę statkiem do Ameryki i jestem
jedyną pasażerką wśród lubieżnych mężczyzn" - zwierza się
dwudziestosześcioletnia Dorothy, od roku żona cudownego, jak podkreśla,
mężczyzny. "Kapitan zachowuje mnie jednak tylko dla siebie, a
najwspanialszy orgazm osiągam wtedy, gdy robimy to na oczach całej
załogi". "Najczęściej marzę o tym, że dotychczasowi moi kochankowie
robią to ze mną równocześnie, a każdy zajmuje się tym, co najbardziej
mnie podnieca" - zwierza się dwudziestoletnia Kate, również młoda
mężatka. Dwudziestopięcioletnia Riva wyobraża sobie, że jest zbiorowo
gwałcona przez gang motocyklistów. "W tej scenie jestem przywiązana do
łóżka i nie mogę się nawet poruszać" - dodaje.
"Kobiety są bardziej bezwstydne niż mężczyźni. Mężczyźni dopiero
zaczynają poznawać prawdziwą istotę ich natury. Wykreowali jej fałszywy
wizerunek. Nie jest ona ani aniołem, ani suką w rui" - twierdzi pisarz
Henry Miller.
Libido bez granic
"Każda kobieta ma prawo do pełnej i nieskrępowanej satysfakcji z życia
seksualnego oraz do kontaktów z wieloma partnerami" - uważa amerykańska
feministka Naomi Wolf. Kobiety są zresztą biologicznie bardziej
predysponowane do posiadania większej liczby partnerów. "W swojej
praktyce lekarskiej zetknęłam się z pewną liczbą kobiet, zarówno
zamężnych, jak i pozostających w stanie wolnym, które używając
elektrycznego wibratora, były zdolne osiągnąć do pięćdziesięciu orgazmów
w ciągu jednej sesji pobudzenia seksualnego" - twierdzi psychoanalityk
Mary Jane Sherfey w książce "The Nature and Evolution of Female
Sexuality" (Natura i ewolucja kobiecej seksualności). Jaki jest zatem
"czarny ląd" kobiecej seksualności, będącej najbardziej mrocznym
zakamarkiem ludzkiej duszy, jak twierdził Zygmunt Freud? Chce to pokazać
francuska reżyserka i pisarka Catherine Breillat w filmie, który właśnie
realizuje na podstawie własnej powieści pt. "Pornokratie" (Pornokracja).
- Mitem jest przekonanie, że kobiety mają mniejsze libido niż mężczyźni,
choć są raczej "długodystansowcami", a nie "konikami polnymi" jak
mężczyźni - uważa Kora Jackowska. Podobnego zdania jest najbardziej
znana amerykańska seksuolog Ruth Westheimer z Nowego Jorku: kobiety
chciałyby współżyć częściej niż mężczyźni, na ogół jednak niechętnie o
tym mówią, bo obawiają się, że mogą zostać posądzone o rozwiązłość.
"Wszystkie prawa, zwyczaje, kary, zakazy, mistyka i antymistyka
wymierzone są z całą furią hominidów w ów rzekomo niemrawy, senny,
bierny byt - kobiece libido" - stwierdza Natalie Angier w książce
"Kobieta. Geografia intymna". Samce wielu gatunków chcą przejąć
całkowitą kontrolę nad żeńską seksualnością i uczynić z niej swą
własność. "Czy ktokolwiek zna choć jedną kulturę, w której kobiety o nie
ograniczonym apetycie seksualnym nie są postrzegane jako bardziej
zboczone niż równie rozwiąźli mężczyźni?" - pyta retorycznie Robert
Wright, autor książki "The Moral Animal" (Moralne zwierzę).
Moda na romans
Wraz ze wzrostem zatrudnienia kobiet nastąpiła "eksplozja miłości w
miejscu pracy" - dowodzi magazyn "Top Sante". Z najnowszego sondażu tego
pisma wynika, że już trzy czwarte kobiet flirtuje z kolegami z tej samej
firmy, a ponad jedna czwarta (28 proc.) utrzymuje z nimi kontakty
seksualne. Co dziesiąta spośród nich związała się ze swym przełożonym,
często z zamiarem awansu zawodowego lub doprowadzenia do małżeństwa. Ze
swą asystentką Melindą French po siedmiu latach wspólnej pracy ożenił
się szef Microsoftu Bill Gates. - Firma coraz częściej jest jedynym
miejscem, gdzie panie mogą zamanifestować swą kobiecość - uważa pisarka
Katarzyna Grochola.
"Praca jest jedną z najbardziej pobudzających erotycznie czynności, jaką
ludzie mogą razem wykonywać" - uważa David Eyler, amerykański ekspert w
dziedzinie psychologii zarządzania, autor książki "More Than Friends"
(Więcej niż znajomi). Wybuchowi namiętnych uczuć szczególnie sprzyjają
bankiety i wyjazdy służbowe, w których coraz częściej uczestniczą
kobiety. W USA odsetek kobiet wśród osób podróżujących w celach
zawodowych zwiększył się w ciągu zaledwie 20 lat z 1 proc. do 40 proc. W
2005 r. aktywne zawodowo kobiety będą stanowić połowę wszystkich
wyjeżdżających w delegacje pracowników. W Europie kilka milionów młodych
turystek samotnie podróżuje w poszukiwaniu przygód i mocnych wrażeń.
Indywidualną podróż jedynie do Włoch odbyło w ubiegłym roku 1,6 mln
kobiet, większość z nich miała 18-30 lat. W tym najczęściej odwiedzanym
przez turystów kraju przed ponad 10 laty na 100 samotnych podróżników
przypadało jedynie 21 kobiet, obecnie jest ich prawie połowa. W
Hongkongu niezadowolone ze swych mężów kobiety uprawiają turystykę
seksualną, będącą do niedawna domeną mężczyzn. Przygód i erotycznego
spełnienia szukają najczęściej na Tajwanie.
Monogamia seryjna
Młode kobiety nie zamierzają zbyt szybko zakładać rodzin. Nie chcą
zajmować się wyłącznie dziećmi i odgrywać roli kury domowej. Przeciętna
Amerykanka wychodzi za mąż dopiero w wieku 25 lat (pięć lat później niż
kobiety 40 lat temu). Panie, które zdecydowały się zalegalizować
związek, przed nocą poślubną miały już od sześciu do ośmiu partnerów
seksualnych. "Płodzenie potomstwa coraz częściej odkładają na później -
po ukończeniu 30 czy nawet 40 lat" - twierdzi prof. Carl Djerassi,
współtwórca pigułki antykoncepcyjnej. Również monogamia przestaje być
dominującym stylem życia. Wypiera ją tzw. seryjna monogamia, czyli
zachowanie wierności jednemu partnerowi, ale tylko do czasu stworzenia
nowego związku, który zresztą wcale nie musi być zalegalizowany.
- Małżeństwo staje się jedynie formą kontraktu, zarówno ekonomicznego,
jak i seksualnego. Instytytucji rodziny w tradycyjnym rozumieniu tego
pojęcia grozi w tej sytuacji rozpad - uważa prof. Wojciech Burszta,
antropolog i etnolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
|