WYWIAD

Z  T.LOVE

 

Czy w rocku skończyła się pewna epoka, czy to skończył się rock?

W tej chwili na pewno rock nie odgrywa już takiej roli, jak kiedyś. Rock stał się kolejną zabawką, których na świecie jest wiele. Muzyka, w szczególności rockowa w świadomości ludzi nie odgrywa zbyt dużej roli... Jest wyłącznie rozrywką. Z drugiej strony od czasów Nirvany nie pojawił się zespół, który przełamałby pewien stereotyp, który powróciłby w wielkim stylu grając głośną muzykę.

 

„Antyidola”, waszą nową płytę nagraliście w Londynie stwierdzając, że chcecie nagrać płytę „garażową”, zabrzmieć jak z próby. Czy w Polsce nie ma takich warunków?

Wiesz, po pierwsze chcieliśmy spróbować, jak pracuje się w centrum całego show buisnessu... Londyn to ojczyzna Beatelsów, Stonesów, przez wiele lat obok Ameryki Londyn był muzycznie bezkonkurencyjny. Cóż... nie była to tania impreza. Trochę grosza musieliśmy wyłożyć... Chcieliśmy jednak spróbować czegoś innego, nowego. Te doświadczenia przydały się i przydadzą pewnie jeszcze nie raz.

 

Utwór „E.M.I.” to żart muzyczny, czy coś więcej?

Myślę, że jest to utwór przede wszystkim o ogólnej sytuacji na rynku płytowym. O tym, że duże wytwórnie nie chcą doceniać i inwestować w młodych, nieznanych artystów. Sam nosiłem kasety demo takim ludziom do firmy. Często bez echa...

 

„Antyidol” to wasz 12 album. Czy czujecie się ludźmi starymi, czy doświadczonymi?

Cóż, jestem facetem przed czterdziestką. Na scenie, czy nawet na płycie liczy się emocja i ta pozytywna energia, którą my w sobie mamy. Ja na pewno nie czuję się gościem, który musi na siłę pisać teksty pod 15 – letnie dziewczyny. Mam świadomość tego w jakim jestem momencie życia i nie udaję nikogo. I jestem z tego dumny.

 

Kto to są „potajemni zjadacze kotletów”?

To są ludzie, którzy ściemniają, namawiają Cię do bycia kimś innym. To tacy fałszywi misjonarze. Wielu ich jest i w polityce i w muzyce. Dlatego nigdy nie zapisałem się do żadnego ruchu. Potajemnymi zjadaczami kotletów nazwać można na przykład ludzi, którzy prowadzą sekty... To ludzie chorzy...

 

Co to jest porno dla Ciebie?

Z jednej strony to te pisemka, filmy itp., z drugiej jednak to pokazywanie i uzewnętrznianie jakiejś intymności. Wiesz, te telewizyjne śluby, uśmiechy... To jest dla mnie porno bez rozbierania. Kiedy ktoś handluje swoim życiem, to jest... sam wiesz.

 

Czego w tym roku słuchasz?

Wyszło trochę ciekawych płyt, które mnie zainteresowały. Bardzo dobrą płytę wydał zespół AC DC, niezły materiał na nowym krążku zaprezentował też zespół OASIS, czekam na płytę Radiohead. Obserwuję i wybieram. Lubię muzykę etniczną... Lubię ciekawą muzę.

 

W jakim muzycznym i nie tylko punkcie znalazł się teraz zespół T. Love?

Jesteśmy całkiem wyluzowani. Jesteśmy na tym etapie, że nie musimy się z niczym śpieszyć. Nowa płyta nieźle się przyjęła, co widać po sprzedaży i na koncertach. Jestem w dobrym nastroju od jakiegoś czasu, jestem spokojny. Jestem optymistą. Myślę, że nawet ten XXI wiek nie przyniesie nieszczęść, pomimo odwiecznej natury człowieka... Jestem dobrej myśli.