|
WYWIAD Z GRUPĄ TURBO
Wywiad z gitarzystą legendarnego polskiego zespołu Turbo Grzegorzem Kupczykiem
Grzegorzu, na Waszej nowej płycie znalazło się tylko 9 utworów. Czemu tylko tyle? Ja myślę ze tyle w zuperłnosci wystarczy. Płyta Urszuli jest jeszcze krótsza i w niczym to nie przeszkadza. Liczy się muzyka, jaj jakość a nie ilość , nie? To jest dobra płyta. Nie jesteśmy na niej przede wszystkim kalką siebie sprzed lat. Nagraliśmy zupełnie nowy, premierowy materiał, bo nie chcemy odcinaś kuponów od tego co zrobiliśmy kiedyś. Chcemy pokazać po 10 latach nieobecności na rynku, że jesteśmy „żywi” i że jesteśmy muzykami, którzy przez ten czas ogromnie się artystycznie i nie tylko rozwinęłi. Cieszymy się jak dzieci które dostały nową zabawkę. Wydanie tej płyty jest dla nas chyba najważniejszym dniem w naszym artystycznym życiu. Ta płyta jest dla mnie najważniejszą w życiu, bo udowadniamy nią wielu ludziom bardzo wiele rzeczy.
Pewnie. Odkryłem niedawno twoje archiwalne nagranie o tytule „Kapela gra”, na którym śpiewasz polską wersję starego przeboju Queen „the show must go on”. Czy możesz powiedzieć o tej sytuacji i okolicznościach w jakich została nagrana? O Boże ! Gdzie ty to znalazłeś? Jak do tego dotarłeś? Niesamowite.... Wiesz, to w ogóle nie miało się ukazać ani w Polsce, ani nigdzie na żadnej płycie. Rzec cała nagrana została niemal wyłącznie z pobudek finansowych. Ja wtedy nagrałem taką kasetę ze światowymi przebojami po polsku. Nie było to do końca dobrze zrealizowane ale było bardzo dobrze zapłacone. Nie miałem żadnego wpływu na realizację oraz na to, co się z tym stało dalej. Jestem w szoku słysząc że się to gdzieś ukazało i trafiło do ludzi...
Wasza najnowsza płyta nosi tytuł Awatar, co znaczy tyle co „odrodzenie”. Jakaś specjalna filozofia drzemie w nadaniu właśnie takiej nazwy tej płycie? Słuchaj, całość i nazwy i wizerunku okładki należy traktować co najmniej z przymróżeniem oka. Nie należy tłumaczyć tego wprost a już na pewno nie najbardziej poważne. Ci jednak nie znaczy ze jesteśmy niepoważnymi ludźmi – skąże !!!
Co po tak długim czasie teoretycznej muzycznej nieobecnośći sądzisz o rynku muzyczny ad. 2001? Słcuahj – ja ci powiem. Ludzie w radio i TV i wogle w mediach nie puszczają muzyki rockowej, nie ma nas tam jako zespołu chyba w ogóle. Ale to się zmieni. Staramy się, by tak się stało... Mnóstwo ludzi słucha muzyki rockowej, tyle że my ich nie widzimy, nie znamy. Jest bardzo duży podiemny rynek róznych rockowych wydawnictw i uwierz mi, że bardzo wielu ludzi słucha tej właśnie muzyki. Gdyby można było zorganizować takie wielkie koncerty rockowe w tym kraju przy użej reklamie i sponsoringu to te koncerty by się wspniale sprzedawały. I zobaczysz, że za chwilę tak będzie, ponieważ na całym świecei wraca się teraz do grania żywego z czadem. Ludzie tęsknią do normalnych, żywych instrumentów i prawdziwego, rockowego grania. I czy się to wytwórniom podoba, czy nie – tak się niebawem stanie.
Jak myśłicie, dlaczego dzisiaj zespół turbo jest kojarzony niemal wyłącznie z piosenką „dorosłe dzieci”? Przeciez nagraliscie diesiątki innych, czasami może nawet o wiele ciekawszych utworów... To jest właśnie to, oczym my zawsze mówimy. Media boją się pokazać, ze jest muzyka inna, niekoniecnie bardziej niebezpieczna dla społeczeństwa. Sterowanie muzyką i jej szufladkowanie jest czumś fatalnym ale uskutecznianym od lat i nas tez nie ominęło. Słcuahj – W ym tygodniu dowiedzieliśmy się, ze Hiek Wrona nie może puścić naszego teledysku w Teleekspressie chociażby. Zazwcznaj taka jest kolej rzeczy ze po wydaniu płyty zaprasza się zespół do TV, gdzie muzycy ówią kilka słów na temat swojego wydawnictwa. Hirek nie dostał zgody by nas puścić na antenę. Wyobrażasz sobie ???? To jest skandal.
Grzegorzu. Ile trzeba mieć w sobie siły i przekory, aby przezyć tyle złych rzeczy jakie dopadały was przrz tą dekadę i n efekcie wydać tak świeżą, doskonałą płytę jak „Awatar”? Wystarczy być złośliwym (śmiech). A poważnie.. Cóż, to zabrzmi może buńczucznie, ale to jest kwestia miłości do muzyki. Najwazniejsze jest by nagrać płytę, mieć kontakt z fanami, być na rynku, czasami nawet za wszellką cenę. Płyty są wyznacznikiem tego, czym zespół jest. Może on nawet nie grać koncertów, ale płyta oznacza, że zespół istnieje. I dlatego miłość do muzyki w zupełności wystarczy. Taka miłość przez duże M. Poza tym wydaje mi się, ze my jesteśmy prawdziwi, że nie zdradziliśmy. I tak będzie do końca, tego możesz być pewien, tak jak my.
20 lat temu zachęcaliście młodych ludzi dźwiękami waszej muzyki do tego, aby sięgnęli po gitarę i zaczęli grać. Co teraz, po dwóch dekadach chclelibyście przekazać młodym ludiom nie wizdzącym dla siebie w wielu dziedzinach życia żadnych pespektyw? Cóż, muyka, jak i życe to bardzo ciężka, ostra walka. Jeżeli ktoś jest prawdziwym muzykiem z powołaniem to będzie grał i nic nie jest w stanie mu przeszkodzić. Ja znam wielu ludzi z pięknymi gitrami w piekych futerałach, ale oni nicgy nie będą muzykami, bo w pewnym momencie spasowali, stwierdzili, ze nie ma sensu walczyć. I w tym momencie jest dla niego koniec. Natomiast prawdziwy muzyk nie rezygnuje ze swej artystycznej drogi, pomimio wszystklo. I ta wiara jest najważnijesza.
W tym momencie pani z wytwórni płytowej pokazała mi zegarek, suerując że czas przeznaczony na wywiad się skończył. Jednak na odchodne padło jeszcze jedno pytanie
Co chcielibyście przekazać naszym Czytelnikom? Na pewno to, ze warto trwać i warto iść cały czas systrematycznie do przodu obraną drogą. I dziękujemy za zainteresowanie się płytą „Awatar”, bo naprawdę jest ona tego warta.
Dziękuję za rozomowę
|