::  STRONA NIE TYLKO DLA DZIENNIKARZY  ::

 
   

 

PRACA W ZAWODZIE
PO SZKOŁACH
  sondy sms forum czat

 

 
DZIENNIKARZE I WŁADZA | SKANDALE MEDIALNE | WYWIAD TYGODNIA |

TEMAT MIESIĄCA

DŹWIĘKI
FOTO
NEWS
PORADY
TEKSTY
STUDIA
PROFESJA
LITERATURA
SZUKAJ
LINKI
QMPLE
AUTOR
KSIĘGA GOŚCI

Nikt już nie potrzebuje ludzi po dziennikarstwie” - tak stwierdził znajomy z dużej redakcji gazety codziennej. Bo niby po co? Korekta jest. Tytularze robią swoje. Nie ma zapotrzebowania na kilka tysięcy absolwentów dziennikarstwa, opuszcza- jących co roku mury uniwersytetów.

Większa część z nich znajdzie ciepłe posadki w biurach firm public relations. Malutki odsetek zostanie na doktoraty, lub studia uzupełniające. Reszta zapaleńców - z mniejszym lub większym doświadczeniem -rozłazi się po redakcjach aby pisać, nagrywać, komentować.

Absolwenci dziennikarstwa pracujący w zawodzie porównują swój kierunek do studiów filozoficznych. Znam kilku, którzy skończyli filozofię, ale nigdy nie nazwałbym ich filozofami. Na tej samej zasadzie kończąc dziennikarstwo, nie jest się automatycznie dziennikarzem. Jaką wiedzę dają takie studia? Na pewno znajomość warsztatu. Opanowane zasady interpunkcji. Fleksja nazwisk. Adjustacja. Wyuczony w drodze żmudnych ćwiczeń język. Styl? Bynajmniej nie indywidualny. Częściowo wypracowany pod okiem wykładowców. Idealny człowiek do robienia korekty.

Ale kto ma pisać? Do działu zagranicznego - absolwenci stosunków międzynarodowych. Do kultury - absolwenci kulturoznawstwa i pokrewnych. Do gazet budowlanych - architekci. Do dodatków prawniczych - absolwenci prawa. Do ekonomicznego - ekonomiści. Człowiek po dziennikarstwie na pewno się przyda przy pisaniu polemik w dziale publicystycznym, albo na krótkie newsy do krajowego. Spotykamy go czasem w sportowym, lub w dziale kultury jako tego, który biega w imieniu redakcji po nudnych przedstawieniach.

Ten sam znajomy dziennikarz, gdy opowiadał o zawodzie, użył słowa „kastowy”. Twierdził, że branża medialna coraz bardziej zamyka się we własnym świecie, niczym otoczenie prawników. Ile w tym prawdy pozostawiam indywidualnej ocenie. Wiem po sobie, że bardzo trudno jest się przebić młodemu człowiekowi na duże łamy. Nie jest to niemożliwe ale trudne. I tutaj jest duży plus studiów dziennikarskich - praktyki. Uczelnie wysyłają studentów po redakcjach, a te nie mają wyjścia. Przyjmują na kilka tekstów, do zrobienia paru newsów. Szefowie działów tylko patrzą z politowaniem. Z papierkiem od rektora łatwo się przedostać tam, gdzie freelancer napotka mur nie do przeskoczenia. Mając pod nogami czerwony dywan od uczelni jest znacznie łatwiej. Ale czy to wyrobi upór, pewność siebie, zdecydowanie? Na studiach nie nauczą nikogo odwagi.

Kierunek dziennikarstwo na uczelniach państwowych zamienił się w studia public relations. Lepiej zmienić nazwę i nie oszukiwać przyszłych studentów, albo zreformować wydziały. Media nie stoją w miejscu. To 12 lat zmian i dostosowywania się do czytelnika. Ten jest coraz bardziej wymagający i nie zadowala się byle czym. Informacja musi być fachowa.

                                         copyright by szpila.net 2005