::  STRONA NIE TYLKO DLA DZIENNIKARZY  ::

 
   

 

WOODSTOCK 2003   sondy sms forum czat

 

 
DZIENNIKARZE I WŁADZA | SKANDALE MEDIALNE | WYWIAD TYGODNIA |

TEMAT MIESIĄCA

DŹWIĘKI
FOTO
NEWS
PORADY
TEKSTY
STUDIA
PROFESJA
LITERATURA
SZUKAJ
LINKI
QMPLE
AUTOR
KSIĘGA GOŚCI


Już sam przejazd na "Woodstock" był wydarzeniem nie lada. Wszak nie często jedzie się pociągiem pospiesznym, obok WC, na wprost - na oścież otwartych drzwi. PKP udostępniła 14 pełnych składów z których niestety niektóre do Żar nie dojechały. Młodzież zdecydowała się rozłożyć rzecz całą niemalże na czynniki pierwsze. Ci, którzy dojechali rozbili swe namioty na dobrze im znanym polu namiotowym. Dzień pierwszy minął w zasadzie leniwie. Ciszę przed rozpoczęciem przerwał dopiero krzyk Jurka Owsiaka, który na dzień dobry każdemu kto będzie robił problemy zaserwował krótkie - cytuję - "wypierdalać". Prawie jak na Jarocinie... Widocznie teraz tak bawią się elity.
 


Dzień Pierwszy

Z otrzymaniem pozwoleń na pracę też było ciekawie. Pan wydający akredytacje dziennikarskie najpierw zaczął krzyczeć, ze siedzi tu już drugi dzień (i to było fascynujące) a potem nie był w stanie rozróżnić zdjęć w sposób logiczny. Będzie ciekawie - pomyślałem...


Wkrótce okazało się że jako media nie mamy żadnych praw (prawie) za to jeśli będziemy chodzili bez kubraczków twarzowych (bo jaskrawozielonych) będziemy traktowani jak intruzi (czy możemy porozmawiać z Owsiakiem? Nie ma mowy - padła odpowiedź. Brawo panowie ochrona!)
Taaaaaa, skądś to znamy :)
 


 

Poszliśmy pod krany i prysznice. Traf chciał że akurat kilkunastu młodych ludzi załatwiało swe sprawy za pomocą rąk i siły. 10 metrów dalej zmęczona młodzież z pokojowego patrolu siedziała na trawie. Dopiero po naszej interwencji pobieżyli łagodzić sytuację...
 

Tymczasem na scenie zaczęło dużo się dziać. Przede wszystkim pojawiła się MAFIA z małą niespodzianką w postaci człowieka z pokojowego patrolu na wokalu. Poza nimi popisowy występ dała formacja Kangarooz, był mistyczny Sweet Nosie ze swoim show, które wielu powaliło (dosłownie i w przenośni) na kolana.

Swoje w najlepszym wydaniu zrobiła nasza eksportowa gwiazda VADER która zmiotła potęgą brzmienia cały kurz sprzed sceny, którego nagromadziły się tego dnia potworne wręcz ilości. Przed północą w tłum wjechał wóz strażacki z wodnymi armatkami. Tak się zastanawialiśmy po co komu o północy ta woda i gdzie w nocy ci ludzie wysuszą sobie ubrania... No ale to nie nasz problem.

Zmęczeni acz szczęśliwi uczestnicy IX Przystanku Woodstock udali się do namiotów. Niektórzy wpadli jeszcze na chwilę do Kriszny, by na kolację zaserwować sobie cudowne, pożywne i bardzo tanie jedzonko. Za rogiem za to piękne wyznawczynie Krishny tworzyły makijaże, o których krążą legendy, aż po dziś dzień.

Wymalowani, nakarmieni i napojeni (oczywiście wodą mineralną) udaliśmy się wraz z kilkutysięczną grupą młodzieży na zasłużony odpoczynek. Wszak jutro przed nami kolejny dzień pełen muzycznych atrakcji, wzruszeń i niepowtarzalnych artystycznych doznań.

 


Dzień Drugi

Ranek dał o sobie znać słońcem i upałem. Później było gorąco również na scenie, głównie za sprawą formacji Dżem, która przed północą rozgrzała publikę tak bardzo ze w ruch znów pójść musiały armatki wodne.

 

Pokojowy patrol znów nic nie widział plącząc się w zeznaniach w sprawie naszej bytności za sceną. W końcu nasz powalający urok i urok pani ręcznik prasowej WOŚP (wielkie ukłony) dał rezultaty w postaci naszego bezkarnego hasania połączonego pracą na tyłach woodstockowej sceny. Jednak, co ciekawe, Pokojowi Patrolowcy jak ognia bali się dyktafonu, nawet wyłączonego. Zaprawdę, taśma ma wielką moc :)

Tego dnia większość woodstockowiczów czekała przede wszystkim na koncert Dżemu, Huntera, Acid Drinkers (którzy dali jeden z najmocniejszych koncertów jakie widziałem). Ich oczekiwania zostały w stu procentach spełnione.

Krany robiły swoje a młodzież wykorzystywała ten fakt do granic. Wielkie kolejki do Krishnowego namiotu z jedzeniem nie malały, a ciepła i bardzo smaczna strawa wydawana byłą przez całą dobę. Aktów wandalizmu nie odnotowaliśmy, a jeśli jakieś były to panowie w niebieskich koszulkach reagowali sprawnie i tłumili ogniska zapalne w tak zwanym zarodku.

Obywatel Owsiak jak zwykle trochę ponarzekał ze sceny, trochę pobudził do działania niezdecydowaną cześć publiki, a na sam koniec pożegnał się dziękując za przybycie wszystkim młodym ludziom.


Kolejny Przystanek Woodstock za rok. Miejmy nadzieję że dziennikarzy będzie się na nim traktowało w sposób licujący z powagą tego zawodu, a nie utrudniało jego wykonywanie. Wierzymy również w umiejętności dyplomatyczne Owsiaka, który być może zaprosi za rok więcej znanych zespołów, być może nawet spoza granic naszego kraju.

 

Słowa jednak nie powiedzą wszystkiego co się działo 1-2 sierpnia w Żarach, spójrzcie na fotki.


 


PS. Dziennikarz TVN24 Artur Zakrzewski otrzymał cios w klatkę piersiową od ochroniarzy z "Przystanku Woodstock" w Żarach. Później z imprezy wyproszono całą ekipę telewizji TVN. Zdarzenie miało miejsce na niedostępnym dla publiczności miejscu za sceną. Jak powiedział Zakrzewski w wydzielonym miejscu jadł obiad z resztą ekipy. W pewnym momencie zauważyli, że kilku ochroniarzy prowadzi młodego mężczyznę. Wprowadzono go do białego namiotu. "Część namiotu uchyliła się i zobaczyliśmy jak ochroniarze biją chłopaka. Uderzali go pałką i kopali po całym ciele" - opowiadał Zakrzewski. Dodał, że wysłał operatora po kamerę i policję a sam pobiegł do namiotu. Wtedy jeden z ochroniarzy uderzył go. (z materiałów agencyjnych OWM)

Bez komentarza.

                                         copyright by szpila.net 2005