|
Jak
informuje "Rzeczpospolita" poszło o inne pismo - miesięcznik
"Zwierciadło". Konkretnie o jego nagrody i właścicieli. Najpierw
"Wprost" zdziwił się, że Żakowski zrobił wywiad ze Sławomirem
Smołokowskim (ten pan od S w J&S) oraz że dostawał nagrody
"Zwierciadła" (które jest z kolei własnością żony pana J od J&S). W
końcu zdziwił się też obecnością reklam "Zwierciadła" w "Polityce". A
także tym, że fundacja całego już J&S łoży na stypendia przyznawane
przez "Politykę".
Żakowski odpowiedział na kilka notek raz, ale za to całościowo. W
"Polityce". Zarzucił "Wprost", że kreuje go na człowieka J&S, a więc
agenta rosyjskiego wywiadu. "Wprost" zareagował w poniedziełałek
zapowiedzią pozwu.
- Ja mam wielką nadzieję, że się spotkamy w sądzie - powiedział "Rz"
Żakowski. - Ale w Polsce większość osób przyłapanych na nieczystych
zachowaniach odpowiada, że złożą pozew do sądu, a potem go nie
składają. Bardzo bym nie chciał, żeby tym razem tak było.
Wiceszef tygodnika Piotr Gabryel nie chciał dla "Rz" komentować
sprawy, jednak w najnowszym numerze tygodnika można przeczytać:
"Trudno polemizować z oszczercą owładniętym manią prześladowczą" -
pisze redakcja, zapowiadając spotkanie w sądzie - czytamy w "Rz". |