|
Wywiad z Krzysztofem Zalewskim, zwycięzcą drugiej edycji IDOLA, |
|
Twoja pierwsza płyta „Zalef” jest bardzo rockowym, by nie rzecz hardrockowym, wydawnictwem ostatnich lat na polskim rynku fonograficznym. Czy sądzisz że taki album ma szansę zaistnieć w sposób komercyjny w naszym kraju ? Nie nastawiam się na duży sukces komercyjny. Pamiętać trzeba, że mam za sobą ogon w postaci dużego programu, który oglądy miliony ludzi. Fakt ten być może pozwoli dotrzeć z rockową muzyką do mediów, szczególnie tych dużych, komercyjnych, komercyjnych, w których ten typ muzyki gości bardzo rzadko. Liczę oczywiście, ze środowisko rockowe nie wzgardzi mną przez wzgląd na moją idolowi proweniencję. Mam nadzieję, że oddźwięk będzie na tyle duży, ze będę mógł nagrać kolejną taką płytę. Na twojej płycie znajdują się bardzo monotematyczne muzycznie piosenki. Brak tu różnorodności i niespodzianek dźwiękowych. Dlaczego zdecydowałeś się na takie posunięcie? Przede wszystkim chodziło nam, twórcom tego wydawnictwa, by było ono jak najbardziej spójne. Część piosenek robiliśmy z chłopakami z Loch Ness z Lublina, część z ludźmi ze Szczecina czy Łodzi i Wrocławia. Nie sądzę, by była ona jednorodna. Nie jest może bardzo odkrywcza, lecz płyty Rage Against The Machine, czy Audioslave brzmią podobnie i są przyjmowane na świecie całkiem pozytywnie. Wydaj mi się, że między innymi w tym tkwi siła. Czy nie jest tak, że gdybyś był zwyczajnym Krzykiem Zalewskim bez całej sprawy z „Idolem” to mógłbyś wydać taką płytę jak ta, której możemy teraz słuchać ? Przede wszystkim gdybym nie był w „Idolu” to nie nagrałbym takiej płyty. Sam fakt mojego uczestnictwa w tym programie spowodował to, że poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi, dużo mądrzejszych i bardziej doświadczonych ode mnie. Dzięki nim zacząłem słuchać o wiele więcej muzyki. Z tych powodów ta płyta jest taka, jaka jest i dlatego jestem z niej dumny Czy monitorujesz to, co dzieje się w karierze innych zwycięzców programu, który był Twoim udziałem? Masz opinie na temat ich działań muzycznych? Jestem świadom ich działań, ale nie wpływają oni na to, co sam robię. Skupiam się na tym żeby moja płyta była dobra, dlatego jej wydanie tyle trwało. Moja płyta nie jest dla wszystkich. Największym komplementem jest to, że zdecydowanie jest to jedna z najbardziej rockowych płyt w kraju. Ewelinie (Flincie – przyp. aut.) czy Szymonowi (Wydrze – przyp aut.) życzę jak najlepiej, nie staram się ustosunkować w żaden sposób do ich działalności. Oni idą swoją drogą ja swoją. I tak chyba powinno być. Ile Ciebie jest na tej płycie a ile dali z siebie ludzie, którzy ci pomagali w jej stworzeniu? Na płycie jest jedenaście utworów, z czego ośmiu jestem współ kompozytorem. Napisałem sam dwa teksty, trzy pomogli mi napisać inni ludzie. Warte zaznaczenia jest to, że trzy teksty napisała na moją płytę Kasia Notowska. Jestem z tego bardzo dumny, bo Kasia jest dla mnie osobą wielkiego formatu. Na pierwszym koncercie Hey’a, grupy Kasi, byłem w wieku 10 lat. Jeżeli ona nie wzgardziła pomiotem telewizyjnego programu, to może nie do końca jestem tak plastikowy i nieautentyczny, jak niektórzy chcieliby mnie widzieć. Kasia to wspaniała osoba, skromna i otwarta na współpracę. Na jakiej muzyce wychował się Krzysiek Zalewski? Przede wszystkim Led Zeppelin, Deep Purple czy Iron Maiden. To grupy, dzięki którym ukształtowała się moja muzyczna wrażliwość. Perfect Cirle, czy Tool wciąż odciskają piętno na tym co robię w muzyce. Absolutnym mistrzostwem, które dane mi było poznać była również grupa Queen czy Guns n Roses. Mam ich wszystkie płyty w domu. Mam nadzieję, że te moje fascynacje słychać na płycie „Zalef”. Myślę ze gdyby się pokusić o poszukanie ich to pewną wtórność myśli muzycznej słychać to można przeżyć ciekawą przygodę. Zachęcam do poszukiwań. Co masz do przekazania tym młodym ludziom, którzy podobnie jak Ty kiedyś, grają w domach kultury lub piwnicach i nie mogą pochwalić się swoją muzyką na forum ogólnopolskim? Rynek powoli się otwiera, zawsze jest nadzieja. Najważniejsze jest to, by jej nie tracić. Trzeba być zawziętym i mieć na uwadze, by swoją muzyką wnieść coś nowego i pięknego. Niezwykle ważną cechą jest wytrwałość oraz to, by nie iść na żadne muzyczne kompromisy, czego sam jestem przykładem. Sam kieruję się pokorą i nie wychodzi mi to na złe. Przez ten rok poznałem tylu ludzi tak bardzo mądrzejszych i tak bardziej doświadczonych, że nie przyszłoby mi do głowy, by zadzierać nosa i kilka chwil minie, zanim stanę się przynajmniej po części taki, jak oni.
Dziękuję za rozmowę.
|